Zbigniew Kłujszo – Jarosław Ozdoba

Kiedy poznałem Zbigniewa Kłujszo, a było to trzy dekady temu, był on już wieloletnim motocrossowcem i zawodnikiem w rajdach Enduro, mogącym wylegitymować się niejednym zwycięstwem w swojej bogatej karierze. I mimo takiej kartoteki – między innymi drużynowe wicemistrzostwo świata w rajdach Enduro w roku 1984 – był on  człowiekiem bardzo serdecznym i koleżeńskim. Możecie mi wierzyć na słowo, że takim pozostał do dzisiaj.

jpg667 copy

Foto.Zbigniew Kłujszo

Urodzony w Lidzbarku Warmińskim pod koniec sierpnia 1950 roku w pewnym sensie był skazany na miłość do sportów motocyklowych. To małe miasteczko wciśnięte pomiędzy morenowe wzgórza niemalże od zawsze słynęło z dobrych motocrossowców. Stamtąd wywodzi się ” Klan ” Olszewskich ( Andrzej, Stanisław, Jackowie: I i II ), Janusz Patyczek ( talent jakich mało! ), Czesław Obłoczyński, czy wreszcie główny bohater niniejszych rozważań, czyli Zbigniew Kłujszo – dla bliskich znajomych ” Kłujszejko „.

Wraz ze swym serdecznym przyjacielem od lat wczesnoszkolnych, czyli Stanisławem Olszewskim zaczynali od improwizowanych motocrossów rozgrywanych na… rowerach. Można rzec, iż byli prekursorami, choć chyba nikt wtedy o takiej dyscyplinie nie słyszał, bike crossów na ziemiach polskich. Potem przyszedł czas na starty już na motocyklach. Z konieczności ( innego ogólnodostępnego sprzętu wówczas nie było ) dosiadali rodzimych WFM czy WSK i startowali w popularnych imprezach sportowych jakich wiele organizowano wówczas w kraju nad Wisłą. Polska z racji zarejestrowanych oficjalnie dwóch i pół miliona jednośladów nazywana była w tamtych czasach ” krajem motocyklowym „, co przekładało się na zainteresowanie tak zwanym małym sportem.

jpg641 copy

Foto.Zbigniew Kłujszo KTM

Udział w popularnych imprezach przyniósł efekty w postaci dostrzeżenia w Lidzbarku Warmińskim potencjału tkwiącego w młodym Zbyszku Kłujszo. Dano mu szansę, której nie zmarnował. Zaczął startować w zawodach rangi Mistrzostw Polski w barwach lidzbarskiego klubu. Poszło mu całkiem nie najgorzej mimo debiutanckiej tremy, nasz bohater został zauważony w gronie krajowej czołówki motocrossowej.

Pobór do wojska zastał Zbigniewa Kłujszo jesienią 1969 roku. Jednak nie trafił do typowego ” zielonego garnizonu „. W strukturach Ludowego Wojska Polskiego istniały w tamtych czasach wojskowe sekcje motocrossowe, gdyż motocyklizm traktowano wówczas jako dyscyplinę sportów obronnych. ” Kłujszejko ” trafił do Wawelu Ostróda, gdzie spotkał starych przyjaciół z Lidzbarka Warmińskiego – Stanisława Olszewskiego i Janusza Patyczka. Ten ostatni był już trenerem ( bardzo wymagającym! ) crossowców z Ostródy. Okazało się, że Wawel – podobnie jak Legia Warszawa, Śląsk Wrocław, Motor Piła, Flota Gdynia i Zawisza Bydgoszcz – był bardzo sprawnym klubem. Dużo motocykli do dyspozycji zawodników, profesjonalne i rozwojowe treningi, znakomicie wyposażony warsztat klubowy i dobrzy mechanicy. Tylko startować!

W tych wojskowych czasach były liczne starty i nie mniej liczne sukcesy. Zbigniew Kłujszo stale był w czubie Mistrzostw Polski i Mistrzostw Wojska Polskiego. ” Kłujszejko ” w ostródzkim klubie wojskowym startował do końca 1973 roku, kiedy to odgórną decyzją wojskowe sekcje motocyklowe uległy likwidacji. Niejako na zakończenie kariery w klubie będącym w strukturach armii Zbigniew Kłujszo wraz z Janem Bulikowskim, Teofilem Jasińskim i Stanisławem Olszewskim ( rezerwowym zawodnikiem był Marian Zupa ) wywalczyli w czeskiej Pradze brązowe medale w klasyfikacji drużynowej dyscypliny motocrossu w Spartakiadzie Armii Zaprzyjaźnionych.

Po likwidacji sekcji motocyklowej w Wawelu Ostróda Zbigniew Kłujszo i Stanisław Olszewski trafili do OKS Stomil Olsztyn. Jak się rychło okazało był to klub raczej amatorski. Nie było porządnego warsztatu klubowego, czy magazynu części zamiennych i eksploatacyjnych z prawdziwego zdarzenia, dominowała partyzantka i prowizorka. Na treningi było stosunkowo mało czasu, gdyż obowiązywały ich ryzy pracy zawodowej w Olsztyńskich Zakładach Opon Samochodowych.  Zresztą trening od przypadku do przypadku jest raczej mało wartościowy. I tak było przez dwa lata…

W roku 1976 rozpoczęła się przygoda Zbigniewa Kłujszo z Gdańskim Auto Moto Klubem Budowlani. Był to wówczas najsilniejszy polski klub motocrossowy – zarówno kadrowo, jak i sprzętowo. U ” Kłujszejki ” wróciła wysoka forma, a zwycięstwa czy miejsca na podium zaczęły się sypać jak z rękawa.

jpg634 copy

Foto.Zbigniew Kłujszo Jawa Enduro

W tymże roku Zbigniewa Kłujszo powołał do składu zespołu Trophy na Sześciodniówkę Motocyklową w austriackim Zeltweg trener kadry narodowej w rajdach szosowo-terenowych Mirosław Malec. Na tej Six Days Polacy zajęli drużynowo szóste miejsce w najważniejszej kategorii imprezy – Trophy.

W Austrii Zbigniew Kłujszo dosiadał rajdowej Jawy, ale niedługo po Six Days trener Mirosław Malec mający dobre relacje z Działem Sportu fabryki w Suhl wystarał się o fabrycznego Simsona GS 75 dla ” Kłujszejki „. Polacy odnosili na Simsonach sporo sukcesów, Zbigniew Kłujszo także dobrze się czuł na motocyklu tej marki, mocno mieszając w czołówce tej klasy w serialu Mistrzostw Europy w rajdach szybkich ( tak ówcześnie nazywano Enduro ). Ale w tamtych latach laury w klasie 75 – rok 1978 wicemistrzostwo Starego Kontynentu; lata 1979-1980 dwukrotne Mistrzostwo Europy – zbierał jego serdeczny przyjaciel Stanisław Olszewski. Takie życie…

Zbigniew Kłujszo Simson 1983 6 Days Builth Wells

Foto.Zbigniew Kłujszo  6 Days 1980 urwany amortyzator Simson

W roku 1983 w Walii Polacy ( rzecz jasna ze Zbigniewem Kłujszo w składzie ) zdobyli na 58 International Six Days Enduro najbardziej niewdzięczne, bo czwarte, miejsce w kategorii World Trophy. Było dobrze, mogło być lepiej – nie ma co rozpamiętywać. Ważne, że był potencjał na kolejną Sześciodniówkę Motocyklową.

A ta edycja Six Days odbywająca się w październiku 1984 roku w holenderskim Assen była dla polskich motocyklistów wyjątkowa. Zdobyli tytuł drużynowych wicemistrzów świata. Polski zespół World Trophy w składzie: Zbigniew Kłujszo ( GAMK Budowlani Gdańsk ); Stanisław Olszewski ( OKS Stomil Olsztyn ); Ryszard Gancewski ( GAMK Budowlani Gdańsk ); Zbigniew Przybyła ( AK Zagłębie Miedziowe Głogów ); Ryszard Augustyn ( Kielecki Klub Motorowy ); Krzysztof Serwin ( FKS Avia Świdnik ) – po raz pierwszy w historii Sześciodniówek Motocyklowych sięgnął po ten tytuł. Był to największy sukces kadrowiczów Mirosława Malca w latach osiemdziesiątych.

Co ciekawe w Assen ” Kłujszejko ” wystartował z nie do końca wyleczonym mocnym skręceniem kolana, którego nabawił się na motocrossowych Mistrzostwach Polski w Poznaniu i Wrześni, tuż przed wyjazdem polskiej ekipy endurowcy do Holandii. Zbigniew Kłujszo wspaniałomyślnie proponował Mirosławowi Malcowi wstawienie do składu zespołu narodowego Zbigniewa Banasika z kieleckiej Korony zamiast niego. Ale ” Docent „, który znał swoich ludzi lepiej niż oni sami siebie, o takiej alternatywie nie chciał nawet słyszeć… „ Kłujszejko ” musiał pojechać w tej Sześciodniówce!

W sezonie 1985 Zbigniew Kłujszo na wysłużonym, a przez to awaryjnym KTM-ie coraz częściej doznawał goryczy porażki na torach motocrossowych… Dużo lepiej wiodło mu się w rajdach Enduro. Ale i tu trafił się zimny prysznic. Na 60 ISDE w hiszpańskim Alp w dosiadanych przez ” Kłujszejkę ” i Stanisława Olszewskiego Simsonach GS 80 czwartego dnia imprezy urwały się korbowody! Był to precedens w znanych z bezawaryjności maszynach produkowanych jednostkowo przez Dział Sportu fabryki w Suhl. Koniec marzeń o dobrych miejscach, koniec przygody z Sześciodniówką Motocyklową…

ISDE Hiszpania 1985 (1)

Przy takim splocie okoliczności człowiek zwykle bliski jest koncepcji dania sobie spokój ze sportem. Takie też myśli ogarnęły Zbigniewa Kłujszę, ale na szczęście – nie na długo. Na początku 1986 roku kosztem zadłużenia się u rodziny i przyjaciół za ( kosmiczną jak na warunki schyłkowego PRL-u ) kwotę 9 000 marek niemieckich nabył nowy egzemplarz motocykla Suzuki RM 250. Istne szaleństwo, ale takie posunięcia zdarzają się ludziom naprawdę kochającym ten sport…

Taki sam motocykl sprawił sobie wówczas Ryszard Gancewski, ówczesny bezpośredni konkurent Zbigniewa Kłujszo. Zapowiadał się emocjonujący sezon w klasie 250 w polskim motocrossie. I tak było, a obydwu rywali, a zarazem starych wyjadaczy, pogodził młody Maciej Stańco zostając Mistrzem Polski w tej klasie.

Rok 1986 był ostatnim sezonem startów w rajdach Enduro i w motocrossie popularnego ” Kłujszejki „. Potem zajął się – z sukcesami – pracą trenerską z młodzieżą GAMK Budowlani Gdańsk. Trenowani przez niego młodzieńcy okazywali się pojętnymi uczniami, co owocowało osiąganymi wynikami. Jednakże po pewnym czasie okazało się, że w klubie nie ma miejsca dla dwóch trenerów… Zbigniew Kłujszo pomny powagi sytuacji i bezsensowności walki z wiatrakami odszedł z Gdańskiego Auto Moto Klubu w 1991 roku. No cóż – proza życia.

Założył prosperującą po dzień dzisiejszy firmę transportową, a ponieważ stara miłość nie rdzewieje, to czasem hasa sobie terenowym motocyklem po wertepach. Tej pasji nie da się zapomnieć…

I czasem tylko w chwilach szczerości ” Kłujszejko ” wspomina, iż mimo, że jest jednym z najbardziej utytułowanych w Lidzbarku Warmińskim i Gdańsku zawodników sportów motocyklowych, wielokrotnie odznaczanym, mającym dwukrotny tytuł Zasłużonego Mistrza Sportu, to obecnie jego sukcesy i związane z tym dyplomy, medale i puchary jakby z lekka pokryły się kurzem zapomnienia…

2 thoughts on “Zbigniew Kłujszo – Jarosław Ozdoba”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *