Te sześć dni Builth Wells

Cały rok przygotowywali się nasi zawodnicy motocyklowi do startu w drużynowych mistrzostwach świata Enduro czyli w rajdach szosowo terenowych. Cały cykl imprez, zarówno krajowych jak i startów zagranicznych, był podporządkowań) udziałowi w sześciodniówce motocyklowej. Odbywała się ona na Wyspach Brytyjskich, w Walii w okolicach miejscowości Builth Wells.

Na trasie dominowały wzgórza porośnięte kępkami trawy i niskimi krze-wami, leżało wiele głazów, drogi łączące poszczególne odcinki były wąskie, trzecio- i czwartorzędne, no i… z lewostronnym ruchem. Uroczystość otwarcia przeprowadzono na małym lokalnym stadionie; ceremonii zamknięcia imprezy właściwie nie było. Skromnie się prowadzi obecnie zawody, nawet tej rangi co mistrzostwa świata.

Do Walii przyjechało 360 zawodników, w drużynowych mistrzostwach świata (World Trophy) uczestniczyło 16 drużyn narodowych, w rozgrywkach o Srebrną Wazę 17 ekip. Przyjechali właściwie wszyscy, którzy mają cokolwiek do powiedzenia w rajdach Enduro, w tym gronie nasza ekipa licząca 7 zawodników, biorąca udział tylko w rozgrywkach o drużynowe mistrzostwo świata. Zrozumiałe, że byli to nasi najlepsi motocykliści, startujący na Jawach i Simsonach dostarczanych przez dwie zaprzyjaźnione firmy, z którymi Polski Związek Motorowy zawarł wieloletnie umowy. Nie tylko sprzęt wyczynowy mieli zapewniony, ale i maszyny treningowe oraz serwis na trasie.

Na wynik uzyskiwany każdego dnia na trasie sześciodniówki składa się nie tylko olbrzymi wysiłek zawodnika, ale też pomoc osób towarzyszących, które powinny się znajdować na każdym punkcie kontroli czasu, na starcie lub mecie każdej próby sportowej, czy też wreszcie na trasie. jadąc tuż za swym zawodnikiem. Mieli taką pomoc np. Szwedzi, którzy na 27 startujących zawodników dysponowali blisko 140 „pomocnikami”, nie licząc całego grona kibiców przybyłych ze Szwecji, którzy nie tylko okrzykami pomagali swoim w dojechaniu do mety. Ze, była to skuteczna pomoc i doping, świadczy fakt zwycięstwa zawodników spod znaku trzech koron w obu najważniejszych konkurencjach tegorocznej sześciodniówki.

Nasi motocykliści mieli do pomocy 7 osób, które się dwoiły i troiły, aby znaleźć się tam, gdzie rzeczywiście trzeba było być, dowieźć paliwo, podać zawodnikom aktualną punktację, udzieli wskazówek odnośnie sposobu jazdy. Naszą główną dewizą było liczenie na wykruszanie się przeciwników i taka taktyka jazdy, aby jak najmniej tracić do innych zawodników. Motocykle, choć najlepsze na jakie było nas stać – co tu dużo mówić ustępowały pojazdom wielu konkurentów.

Zaczęliśmy bardzo słabiutko – od dziewiątego miejsca w klasyfikacji drużynowej po pierwszym dniu. Nasi zawodnicy już na początku mieli spóźnienia, nie najlepiej spisywali się na próbach, a i motocykle zawodziły. Czyżby więc cały cykl przygotowań nie był właściwy? Drugiego dnia też nie było lepiej i coraz mniej szans na sukces. Nie trzeba było jednak tracić wiary we własne siły. Sześciodniówka przecież dopiero się zaczynała. Trzeciego dnia błysnęli wysoką formą dwaj nasi najlepsi – Olszewski i Gancewski. Wyprali ten etap w klasach 80 i 125 cm-, w których przecież startowało 15 i 69 zawodników. Było to też przełamaniem bariery psychicznej, wróciło zaufanie do motocykli, które już przestały zawodzić. Okazało się, że i przeciwnicy nie są tacy straszni. Najważniejsze, że nasza ekipa jechała w komplecie, co nie udało się wielu innym, słynnym zespołom, płacącym za zdekompletowanie drużyn po 15 000 punktów karnych dziennie. Byliśmy więc w ścisłej czołówce. z niemałymi. szansami na miejsce medalowe. Przed nami Szwecja. CSRS i Francja, ale już w pobitym polu Wielka Brytania, RFN, USA, Japonia. Nerwowe napięcie w nasiej ekipie dosięgnęło szczytu ostatniego dnia imprezy, gdy chcąc przegonić wyprzedzającą nas o kilka punktów ekipę francuską, zagraliśmy „va bangue”. Tymczasem na starcie Olszewski i Kłujszo nie mogli uruchomić silników swoich motocykli i wydawało się. że już wszystko stracone. Gdy wreszcie ruszyli, konkurenci w połączonych klasach 80 i 125 cm już odjechali i trudno było Polakom przebić się do przodu. Tutaj właśnie Olszewski przegrał zaledwie o 9 sekund mistrzostwo w klasie 80 cm. Ostatecznie zajęliśmy drużynowo czwarte miejsce w mistrzostwach świata, co uznać należy za najlepszy wynik uzyskany w sportach motorowych w bieżącym roku. A tak niewiele brakowało do trzeciego miejsca i… medalu.

WYNIKI MOTOCYKLOWYCH MISTRZOSTW ŚWIATA

SZEŚCIODNIÓWKA MOTOCYKLOWA – BUILTH WELLS (WALIA)

Drużynowe mistrzostwa świata (World Trophy):

1. Szwecja – 4 876 pkt; 2. CSRS -13 402 pkt; 3. Francja – 15 830 pkt; 4. POLSKA – 18 391 pkt; 5. Wielka Brytania -59 573 pkt.

Startowało 16 zespołów.

Konkurencja Srebrnej Wazy: 1. Szwecja, 2. Kanada. 3. CSRS. 4. Finlandia, 5. Wielka Brytania, 6. Holandia.

Startowało 17 zespołów bez udziału Polaków.

Indywidualnie

Klasa 80 cm:

1. Geissenhoner (NRD); 2 Olszewski (Polska): 3. Thalman (NRD); 6. Kłujszo (Polska).

Startowało 15 zawodników.

Klasa 125 cm:

1. Sauer (RFN); 2. Huebler (NRD); 3. Lemmel (NRD); 4. Gancewski (Polska). Startowało 69 zawodników.

Klasa 250 cm:

1. Lalay (Francja); 2. Brissoni (Włochy); 3. Gronberg (Szwecja); 36. Augustyn (Polska); 46. Przybyła (Polska).

Startowało 162 zawodników.

Klasa 500 cm:

1. Jannson (Szwecja); 2. Jones (Wlk. Brytania); 3. Schuetzker (NRD); 18. Serwin (Polska); 37. Banasik (Polska).

Startowało 87 zawodników.

Klasa powyżej 500 cm:

1. Gustavsson (Szwecja); 2. Braunig (Wlk. Brytania); 3. Zali (Szwecja). Startowało 27 zawodników bez udziału Polaków.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *