Niespodzianki w Głogowie, czyli inauguracja sezonu w roku 1992 Jarosław Ozdoba

W roku 1992 sezon rajdów Enduro w serialu Mistrzostw Polski rozpoczęto w terminie 28-29 marca. Organizatorem był Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów, co stanowiło pewne novum. Głogowianie znani byli do tej pory z bardzo dobrej organizacji u siebie wyścigów terenowych, czyli motocrossów. Ludzie z Zagłębia Miedziowego pod wodzą inżyniera Andrzeja Nalepki porwali się na organizację inaugurującego sezon rajdu Enduro niejako awaryjnie, po wycofaniu się z tej propozycji GKM Mysłowice i WKM Wschowa.10403380_580753865416132_9149729254868967738_n

Foto.Andrzej Tomiczek Moto TM 80


Pomimo napiętych terminów i spiętrzenia spraw organizacyjnych udało się wszystko dopiąć na ostatni guzik. Brawa dla ekipy inżyniera Nalepki!

Twórca, a zarazem Kierownikiem Trasy był – dziś znany z rewelacyjnej spikerki na zawodach motorowych – Andrzej Rencz. Jej sześćdziesięcioro kilometrowa pętla wiodła w kierunku Polkowic i Lubina. Były dwa trudne, a dla niektórych bardzo trudne, podjazdy. Trafiały się odcinki wymagające małpiej zręczności i trialowych umiejętności. I tu mała dygresja: Kierownik Trasy, onegdaj niezły motocyklista w rajdach obserwowanych, najwyraźniej chciał nawiązać do charakteru niegdysiejszych rajdów uniwersalnych. I chwała mu za to! Wszak rajd Enduro nie ma jedynie polegać na wykręcaniu czasów na próbach, pomykaniu przez leśne drogi pożarowe i polne ścieżki. Powinien też dać wyzwanie w postaci naturalnych przeszkód terenowych. I tego ostatniego elementu trasy na inauguracji sezonu 1992, co cieszy, nie brakowało.

Zawodnicy – zanotowano zgłoszenia 55 chętnych – pętlę trasy pokonywali w sobotę trzykrotnie. W niedzielę były dwa okrążenia i po osiągnięciu mety finałowy motocross z podziałem na klasy. Rozegrano też dodatkowy wyścig z handicapem.

Próby mierzone na czas rozgrywano na torze motocrossowym w Głogowie-Górkowie i jego przyległościach. Ten temat perfekcyjnie ogarnęła ekipa pod czujnym okiem inżyniera Andrzeja Nalepki. Kibice mogli niemalże naprzemiennie oglądać motocyklistów w akcji na obu próbach szybkościowych. Nawet dwa Punkty Kontroli Czasu zlokalizowano w pobliżu siebie w Górkowie. Trzeba przyznać, że ekipie z Zagłębia Miedziowego pomysł kompaktowego rajdu Enduro nadzwyczaj się wówczas udał.

Oprócz trudów trasy zazwyczaj spotykanych w rajdach motocyklowych w postaci korzeni, kamieni, rozległych rozlewisk i szeregu innych elementów urozmaicających jazdę, na zawodach w Głogowie dokuczały trudne warunki atmosferyczne. Przed rajdem i w trakcie jego trwania cały czas padał deszcz lub deszcz ze śniegiem. Wiał zimny, silny i przenikliwy wiatr. W niedzielny poranek zawodnicy wyprowadzający motocykle z Parku Zamkniętego strzepywali z siedzeń pokrywę śnieżną. Trasa była pokryta błotnistą mazią, więc nader aktualne było hasło: „To pewnik oczywisty – po takiej trasie motor nie ma prawa być czysty „. Rzecz jasna, że po przejechaniu kawalkady zawodników na każdej pętli charakter trasy radykalnie się zmieniał, z zasady na gorsze. Ale przecież nikt traktujący rajdy Enduro poważnie nie uważa, że akurat w tej dyscyplinie motocyklizmu będzie lekko i spacerkiem. I chyba na tym polega urok Enduro…

Zawody w Głogowie z marca 1992 roku stanęły pod znakiem pewnych przetasowań personalnych. Na starcie nie pojawili się, deklarujący w tym sezonie starty jedynie w motocrossowych Mistrzostwach Polski, Zbigniew Przybyła i Jacek Lonka. Zapodział się gdzieś Zbigniew Banasik, zajęty organizowaniem nowo powstałego Świętokrzyskiego Klubu Motorowego. Poważnych strat kadrowych doznali ubiegłoroczni Drużynowi Mistrzowie Polski, czyli zespół BKM Bielsko-Biała. O Andrzeja Tomiczka upomniał się GKM Mysłowice. Maciej Wróbel zasilił ekipę Zagłębia Miedziowego Głogów. Natomiast Piotr Kasperek ogłosił koniec kariery zawodniczej. Na rajdzie w Głogowie pełnił funkcję szefa serwisu.

Sporty motocyklowe, niestety, ze swej natury są dość urazowe. Podczas pierwszej eliminacji Mistrzostw Polski w rajdach Enduro dwójka z BKM Bielsko-Biała, Tomasz Fuczik i Sebastian Kowala, efektownie szybowała w plenerze. Na szczęście wszystko skończyło się bez poważniejszych konsekwencji medycznych. Było też trochę upadków z wysokiego konia i drobnych zadrapań. Najważniejsze abyśmy zdrowi byli!

Dość ” ciasne ” czasy przejazdów pomiędzy poszczególnymi PKC oraz wspomniane wcześniej trudne warunki trasowo-atmosferyczne sprawiały sporo kłopotów ze zdążeniem na czas. Wielu zawodników wjeżdżało przed stolik sędziowski w ostatnich sekundach swojej minuty z kartą drogową trzymaną w zębach. A tankowania, ( co było wówczas dozwolone) dokonywano już za linią wyznaczoną przez zielone flagi. Co ciekawe, taka akcja przytrafiła się pierwszego dnia nawet tak doświadczonemu motocykliście jak Ryszard Gancewski?

W klasie 50 jeżdżono wówczas jeszcze Simsonami S51 Enduro. W tym gronie w obydwa dni zwyciężył jedyny ” pięćdziesiątkarz ” z BKM Bielsko-Biała Sebastian Krywult. A jeszcze kilka lat wcześniej bielszczanie wystawiali najliczniejszą ekipę w tej klasie… Drugi w sobotę był Robert Warchoł ( Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów), a trzecia lokata tego dnia przypadła Danielowi Posim ( KKM Kwidzyn). W niedzielę drugi w tej klasie był Daniel Posim, natomiast trzeci Marcin Bocian z AMK Pałac Młodzieży Warszawa.

Klasę 125 pierwszego dnia wygrał Wiktor Iwański ( Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów), nazajutrz awaria przedniego zawieszenia zepchnęła go na ósme miejsce. Drugi w sobotę był Paweł Więckowski, a trzeci Jarosław Chećko ( obaj z Kieleckiego Klubu Motorowego). Niedziela w tej klasie należała do Pawła Więckowskiego, który wyprzedził Pawła Siwińskiego ( AMK Pałac Młodzieży Warszawa) i swojego klubowego kolegę Zbigniewa Szczepanka.

W klasie Senior 125 w obydwa dni kolejność brzmiała tak samo: 1. Andrzej Tomiczek ( GKM Mysłowice); 2. Maciej Wróbel ( Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów); 3. Mariusz Czachor ( AMK Pałac Młodzieży Warszawa). Trzeba przyznać, że gdyby nie przytarcie silnika Macieja Wróbla, to drugiego dnia kolejność dwóch pierwszych miejsc byłaby lustrzanie odwrotna…

Klasę Otwartą Junior w obydwa dni rajdu zgarnął Wojciech Rencz ( Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów). Dwukrotnie drugi był późniejszy motocyklowo-samochodowy maratończyk Marek Dąbrowski ( AMK Pałac Młodzieży Warszawa). Hubert Dzianok ( KTM Novi Kielce) w sobotę był trzeci. W niedzielę trzecią lokatę w tej klasie zajął Paweł Królikowski ( Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów).

Klasa Otwarta Senior dwukrotnie padła łupem Ryszarda Gancewskiego ( KTM Novi Kielce), który zrobił dobry użytek z nowej Yamahy WR 250 ( dwusuwowej). Za ” Gancem ” w obydwa dni lokował się Ryszard Augustyn ( Kielecki Klub Motorowy). Trzeci w sobotę był Bogdan Warchoł ( Automobilklub Zagłębie Miedziowe Głogów). Następnego dnia trzeci dojechał Tomasz Kodym ( SKM Szarak Sochaczew).

Drużynowo w pierwszej eliminacji triumfowała ekipa gospodarzy – Automobilklubu Zagłębie Miedziowe Głogów. Drugi stopień zajęli rajdowcy z AMK Pałac Młodzieży Warszawa. Trzecie miejsce zajął Kielecki Klub Motorowy. W drugiej eliminacji najlepiej wypadli zawodnicy stołecznego Pałacu Młodzieży wyprzedzając team Zagłębia Miedziowego. Ponownie trzecie miejsce przypadło motocyklistom Kieleckiego Klubu Motorowego. W obu eliminacjach najbardziej niewdzięczne, bo czwarte, miejsce zajęli zawodnicy BKM Bielsko-Biała.

Działacze Automobilklubu Zagłębie Miedziowe, mimo iż debiutowali na polu organizatorów rajdów Enduro, postawione przed nimi zadanie wykonali celująco. Nikt nie mógł narzekać na brak emocji sportowych, czy to na próbach, czy też na trasie. Nie brakowało dramaturgii walki, były także chwile zwątpienia, czy załamania. Ale taki to już jest, w pełnym aspekcie swych możliwości, sport. Także motocyklowy…

Sprzętowo na rajdzie w Głogowie wiosną 1992 roku było już ” europejsko „. W Parku Zamkniętym, na Punktach Kontroli Czasu, próbach szybkościowych, czy też wreszcie na trasie cieszyło oczy i duszę całkiem spore grono motocykli marki Husqvarna. Zauważalną siłę stanowiły włoskie TM 80 i 125. Było trochę austriackich KTM-ów. Dało się zauważyć motocykle japońskich marek. W mniejszości zostały, nie tak dawno powszechne w Mistrzostwach Polski, Jawy Enduro 250 i 500 oraz CZ 125. W klasie 50, niestety nie tak licznej jak choćby pięć lat wcześniej, nadal – niejako z konieczności – używano Simsonów.

Ekipa z Głogowa po raz drugi zorganizowała rajd Enduro na otwarcie sezonu 1993. Niestety, nie sprawdziło się przysłowie ” do trzech razy sztuka „. Głogowianie nie organizowali już potem u siebie imprez spod znaku Enduro. Ale podobno nadzieja umiera ostatnia. Więc może kiedyś spotkają się w Głogowie sympatycy rajdów Enduro, by zmierzyć się z tamtejszymi trasami? Oby!

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *