Niepotrzebny model -1980 Jan Okulicz

Do pałacyku przy Kazimierzowskiej hałas śliników nie dochodzi. Siedziba Polskiego Związku j Motorowego mieści się i w dzielnicy szacownej, pomiędzy urzędami, gdzie chętnie postawiono by znak zakazu wjazdu pojazdom jednośladowym. Ludzie z Głównej Komisji Sportów Motocyklowych uważają zresztą, nie bez racji, że takich prawdziwych pojazdów nie ma. Trochę czeskich Jaw i MZ z NRD, to wszystko, co młody Kowalski czy Nowak kupić może sklepie „Polmozbytu„. O krajowym sprzęcie na Kazimierzowskiej się nie mówi. Nie ma sprzętu, nie ma sprawy.

Mieszkaniec stolicy niezdaną sobie nawet sprawy z tego, ze jeszcze ludzie poruszający się na takich szybkich warczących pojazdach po drogach i bezdrożach a nie tylko po żużlowej bieżni stadionu. Musi uwierzy i tak na słowo lub obejrzeć w telewizji, ponieważ motocykle zostały z Warszawy usunięte, a tylko wyścigowe niedobitki usiłując czasem ścigać wokół Stadionu Dziesięciolecia. Przemykają czasem w pobliżu Okęcia fanatycy ze Stołecznego Klubu Motorowego, ale przecież żaden z warszawiaków nie zobaczy już przyzwoitego motocrossu,rajdu szybkiego czy obserwowanego.

Przed rokiem wydrukowaliśmy w Sportowcu artykuł,,Zimowy kros wiosną”. Sprawa dotyczyła Szczecineckiego niewypału, próby zorganizowania imprezy na trasie pokrytej jeszcze tonami błota pod warstewką topniejącego śniegu, Przed tegoroczny Wielkanocą spotkali się w Ostródzie rajdowcy. Miały się odbyć dwudniowe rajdowe mistrzostwa Polski dla osiemdziesięciu pięciu ludzi cierpiących po zimie na głód motocyklowej jazdy. Przez zasypane śniegiem przecinki leśne i Wodniste koleiny Mazurskich dróg, przejechano w wyznaczonym czasie dwunastu. Na rajd nie przybył l trener kadry motocyklowej Mirosław Malec, który przepracował zimowy program zgrupowań z Ciechocinkiem, Wałczem i Krynicą włącznie z jazdą na nartach zjazdowych i biegowych, prac przy motocyklu modelowym na czas, a gdy nadeszła prawdziwa wiosna opadły mu ręce. jeśli nie liczyć dwóch, trzech zawodników. którzy zrobili pewne postępy. do motocyklowej kadry nie przybył nikt. Kilka lat temu dwaj znakomici motocykliści lat pięćdziesiątych inżynier Krzysztof Brun i nieco spóźniony student kierunku trenerskiego Akademii Wychowania Fizycznego ze specjalizacją motocyklową, Mirosław Malec, urządzili nabór eto kadry, przebadano wielu najlepszych zawodników również nieco starszych i doskonale sprawdzonych – Jana Szczerbakiewicza, Bogusława Urbaniaka, Zenona Wieczorka i Stanisława Olszewskiego tak powstał model, wzorzec prawie doskonały, człowieka, który powinien na szybkim dwukołowym pojeździe wyposażonym w dobry, silnik, zdobywać zaszczyty. Zjechało się ich wtedy dwustu, motocyklistów zręcznych na tyle, że mieli już zawodnicze licencje, a ich nazwiska widniały w związkowej kartotece. Trudno było wtedy zastanawiać się nad ich motywami. wyboru sportu nie bezpiecznego, trudnego i niezbyt popularnego. Dla jednych, podejrzewali inicjatorzy badań zbyt wolna była ojcowska WSK inni marzyli o znalezieniu Się w wielkiej rodzinie zmotoryzowanych, jeszcze innym potrzebne były długie, skórzane buty z metalową wkładką w podeszwie i skórzane, spodnie, takaż bluza oraz hełm, jako świadectwo ich junackiego charakteru, Wielu i nich widziało w przyszłości samochód, do którego prędzej czy później miał ich dowieźć rajdowy czy krosowy motor.

Model mistrza był wtedy pomysłem cennymi interesującym. Z badań najlepszych ułożono tabelę wzorcową, wyrysowano osie współrzędnych, zaznaczono pola nieprzydatności, poziomu średniego; dostatecznego, dobrego, wybitnego. Za optymalny wiek przyjęto 20-25 lat. Z karty papieru pokrytego kolorowymi liniami wynika wyraźnie, jaki powinien być mistrz.

Nie powinienem ważyć mniej niż pięćdziesiąt pięć odczytuje wykres Krzysztof Brum. Tytko niższe pojemności silników, setki i sto dwudziestki piątki, oraz motocykle wyścigowe, poranny być dosiadane przez tych lżejszych. Jeśli najlepsi polscy motocykliści przesiedli się na małe Simsony 75 i 100 cm trudno do modelu mistrza dopasować atletycznie zbudowanych mężczyzn, którzy znacznie pogorszą stosunek ciężaru całego pojazdu do jego mocy. A więc motocyklista idealny powinien być mężczyzną nie wyższy niż 173 cm stosunek do ciężaru ciała, zaleca się w przedziale 39-42. Kiedy marny już ogólną , sylwetkę człowieka można zająć się jego siłą wydajnością, zręcznością. Maksymalny pułap tlenowy nie odbiega od innych dyscyplin sportu i waha się ę od 3,7 do 5,0 litrów a ponadto uwzględniona jest sprawność ogólna za rzut, i kok, bieg. Sprawność średnia wynosi około 150 punktów. Motocyklistę musi mieć tych punktów co najmniej 175 a ideał zawodnika powyżej dwustu. Porównaliśmy ich wyniki z danymi szwedzkimi.

Zbadaliśmy też wszystkich zawodników w tak zwanych próbach własnych każdy z badanych wsiadał na motocykl wykonywał skomplikowaną jazdę licencyjną , krótką jazdę rajdową, wyścigową Dawało to to obraz punktowy porównywalny.

Drugi taki wykres sporządziliśmy w oparciu o badania osobowości. Poprosiliśmy o pomoc ludzi z Zakładu Psychologii Instytutu Nauk Humanistycznych AWF. Przebadano naszych za rodników testem Cattetla, Thurstona, Eysencka, porównano ich ze studentami uczelni, piłkarzami ręcznymi psychologia okazała się dość zaskoczona tą sprawą, ponieważ to, co wydawało się naukowcom czynnikiem ujemnym, dla nas stanowiło jakby czynnik dodatni. Jedyny cień tego badania, wyrywkowego zresztą i niewielkiego , to określa , że badani wydali się ludźmi niezbyt wysokiego lobu czy złe jest natomiast, że w punkcie dotyczącym wrażliwości okazali się twardzi, realistyczni, mający zaufanie do siebie, a później, w biegun,u ujemnym, określono ich jako konwencjonalnych, praktycznych, ufnych, pewnych ciebie, spokojnych, chociaż niepomysłowych, trzymających się zasad, konwencji grup, flegmatycznych, spokojnych sprawdzono w psychologicznych testach osobowości na neurotyczność ekstrawersje, kłamstwo, aktywność, wigor, dominację, czyli prostowodowy, zrównoważenie, refleksyjność i szybkość reakcji psychomotorycznej Powstał z tego model wzorcowy, temat doskonały do kilku rozpraw doktorskich, gdyby ktoś chciał poświecić się temu zagadnieniu w sposób całościowy a nie fragmentaryczny.

Wykres Krzysztofa Bruna, inżyniera i niegdyś konstruktora, który poświęcił się badaniom w zupełnie innej niż wyuczona dziedzinie, poparty jest bogatą literaturą i konsultacjami z naukowcami AWF,szeregiem objaśnień, wzorów, czyli całą niezbędną teorią. Problem polega na tym że leży w jego bibliotece manuskrypt obecnie nie wykorzystany. Powody takiej sytuacji wyjaśnił mi. współpracownik Bruna,, trener Mirosław Malec.

Zbadaliśmy właściwie wszystkich. Zostało z kilku setek ludzi zaledwie kilku model mistrza okazał się bezlitosny prawie dla każdego z tych chłopaków. Dzięki zestawom prób i testów normom kontrolnym wynikającym z badań udaje mi się za to dzisiaj po latach doświadczeń, utrafić ze szczytem formy niemal idealnie. Z nieliczącego się na świecie zespołu, który przez kilkanaście lat nie miał większych sukcesów, przeistoczyliśmy się w zespół mały liczebnie, z którym liczą się najlepsi. Są jednak też zachowania i postawy, których w żadnym modelu nie da się zawrzeć i to jest chyba nie wyjaśnione przez psychologów

Po prostu dotychczasowy model ich nie uwzględnił. Nikt z ludzi nauki do tej pory nie podpowiedział trenerowi, że tego chłopaka trzeba w czasie zawodów trochę oszukać, pochwalić, tamtemu pochlebić, innego uspokoić. Co może. zastąpić dobry trenerski nos? Czym może uzasadnić naukowiec sytuację, w której zjawia się grupa mieszczących się w modelu idealnego sportowca zawodników, fizycznie sprawnych, psychicznie zdawałoby się odpowiednich, związek sportowy inwestuje, w nich sporo wysiłku i pieniędzy, kupuje zagraniczny sprzęt, i po pewnym czasie okazuje się, że młodzieńcy ubywają jeden po drugim mówiąc: „Panie, to trudny sport, nie mam zdrowia” lub po prostu: „Mnie się nie chce”, mogę tak powiedzieć ponieważ dziś czuję rodzaj niedosytu eksperymencie. Najlepszym z naszych badań tej garsteczka brylantów, daliśmy nowiutkie zagraniczne motocykle sprzęt na który starzy, bywało. Odeszli ci, których uważałem za jeźdźców szalonych, odważnych, trochę tylko czasem zbyt wesołych I co najgorsze czadem mijających się z prawdą i zdrowym rozsądkiem. Zostali ci pracowici, naprawdę twardzi i niezbyt łaskawie potraktowani przez testy psychologiczne.

Na ostatnim zgrupowaniu trener Malec musiał wobec kilku zawodników zastosować kary, komuś zabrał kadrowe, innych wysłał do domu. Do Ostródy, na pierwszy pozimowy rajd, nie pojechał. Trener z Ostródy nie przysłał na zgrupowanie zawodników, odmówił współpracy. Tego również w teście dotyczącym modelu mistrza nie przewidział nikt Ten fragment powinien nazywać się „nasilenie zlej woli”.

W tym roku na kwietniowych zawodach wystartują najmłodsi w klasie motorowerowej, czyli na „pięćdziesiątkach”. Z badań modelowych chwilowo zrezygnowano. Można je rozpocząć w każdej chwili, tylko czy komuś będzie się jeszcze chciało?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *