Nie tylko sprzęt 1983 Piotr Jezierski

Powszechnie uważa się, że w sportach motorowych 50% końcowego rezultatu to efekt wysiłku zawodnika, a druga potowa to jakość sprzętu – samochodu, motocykla czy karta, którym dysponuje tenże zawodnik. Można spierać się o to, czy w każdej dyscyplinie te proporcje są podobne, ale jedno jest pewne: nie tylko jakość sprzętu decyduje o końcowym rezultacie.

Po niektórych, szczególnie tych mniej udanych występach zawodników motorowych słyszy się często tłumaczenia: zająłbym na pewno lepsze miejsce, ale ten sprzęt… Konkurenci dysponowali o wiele lepszym, nasz był przestarzały, nie dający żadnych szans.

Przykładów również i z ostatniego okresu można przytaczać wiele. Nie najlepsze wyniki osiągnęła np. nasza młodzież żużlowa w rozgrywkach ci o Puchar Pokoju i Przyjaźni. Jesteśmy od wielu lat faworytami, a jednak daliśmy się zdystansować nie tylko Czechosłowakom, ale i… Węgrom. Od razu usłyszeliśmy tłumaczenie: ale o n i mieli do dyspozycji lepszy sprzęt. Można się zgodzić, że chociaż wszyscy jeżdżą na podobnych motocyklach (Jawa), te, którymi dysponowali nasi południowi sąsiedzi były rzeczywiście nieco lepsze Ale węgierskie? Trudno uważać, że mechanicy węgierscy, którzy jeszcze nie tak dawno terminowali u naszych, potrafili wykrzesać więcej mocy ze swych motocykli, takich zresztą samych, jakimi dysponowali Polacy.

Nie jest tajemnicą fakt, że te zawody. do których powinniśmy przywiązywać tak największą wagę, nie były obsadzone najlepszymi jeźdźcami. Niekiedy najlepsi zawodnicy, w dniu tych eliminacji, zostawali w klubie po to, by w ligowych zawodach zdobyć punkty dla swoich barw. Interes klubowy był niestety przedkładany nad wynik reprezentacji. Nie sprzęt więc decydował o końcowej lokacie.

Kartingowcy w każdej kolejnej eliminacja PPiP uzyskiwali w tym sezonie gorsze rezultaty; zaczęli od trzeciego miejsca, skończyli na szóstym, czyli ostatnim. Słyszało się tłumaczenie, że konkurenci jeżdżą na lepszych kartach, napędzanych najnowszą odmianą silników CZ-125. Faktem jest, że te nowe silniki, które zamówiono również i dla naszej reprezentacji, nadeszły późno, przeleżały się jeszcze w magazynach, zanim trafiły do kadry, ale wieści, które nadchodziły z zawodów wskazywały, że nie tylko decydował sprzęt. Raz, gdy eliminację przeprowadzono w ulewnym deszczu, konkurenci zabezpieczyli silniki przed zalaniem, a nasi zawodnicy zapomnieli o tym i już nie wyjeżdżali z większych kałuż na trasie, A trzeba było tylko zrobić plastykową ostanę na gaźnik. Innym razem, większość, naszych czołowych zawodników rozpoczynała wyścig z ostatnich pól startowych, bo na treningu — nie przygotowane w kraju silniki – odmawiały posłuszeństwa.

Efekt? Ostatnie, szóste miejsce…

Zaszczyt czy obowiązek?

Często naszym reprezentantom brak dostatecznej motywacji do osiągnięcia przyzwoitego wyniku. Model niejednokrotnie jest następujący: „w kraju jestem najlepszy, nikt mi nie zagrozi, muszą więc wysłać mnie za granicę, oo nie ma lepszych. Niezależnie od rezultatu i tak zaliczę ten wyjazd ”,

Takie rozumowanie nie powinno mieć miejsca w sporcie. Również i motorowym. Wzorem muszą być wyczyny lekkoatletów – Hoffmana, Sarula czy Kwaśnego, nie zaś traktowanie honoru reprezentowania kraju jako pańszczyzny. Władze poszczególnych dyscyplin motorowych powinny bardziej przyglądać się postawom reprezentantów, wysyłanych na zawody za złotówki, ruble czy dolary. Bardziej wartościowe są wyniki, często jeszcze nie najlepsze, osiągnięte przez naszą młodzież, niż przez zdegustowanych weteranów traktujących reprezentowanie barw kraju jako zło konieczne.

Można również” i Polonezem…

Przykład naszych rajdowców załogi BublewiczŻyszkowski świadczy, że takie postawy nie muszą dominować. Startują w konkurencji najlepszych kierowców krajów socjalistycznych samochodem Polonez 2000, nie najwyżej notowanym w rywalizacji sportowej, a na niejednej imprezie dali się. poznać z najlepszej strony. Nie było tłumaczenia, że inni kierowcy dysponują lepszymi samochodami, że mają lepiej przygotowany sprzęt. Zgrana załoga, dobrze działający serwis, jasno wytknięty cel—i sukces przychodził za sukcesem, również w mocniej obsadzie konkurentów zagranicznych. Inny przykład: motocyklista Gancewski, któremu w eliminacjach mistrzostw Europy Enduro towarzyszą Serwin czy Kłujszo, startuje na motocyklach produkcji krajów socjalistycznych – Jawa i Simson. Jest to sprzęt najwyższej w naszych krajach jakości, ale co tu ukrywać, ustępujący światowym osiągnięciom w tej dziedzinie. A na takim sprzęcie startują nalepi.

I mimo że padały propozycje wykorzystania do startów motocykli innych marek, pozostali przy swoich dotychczasowych maszynach, bowiem podpisane umowy obowiązują. Mimo to, z każdego ich startu nadchodziły miłe informacje, że plasowali się na czołowych miejscach.

Wniosek nasuwający się z tych kilku przykładów wydaje się oczywisty: trzeba wykazać ducha do wal ki, trzeba chcieć wygrać, niezależnie od tego, jak nowoczesnym dysponuje się samochodem, motocyklem czy kartem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *