Nie postawiłem kropki nad „i” – Tomasz Szmandra 1996

Andrzej Tomiczek to jeden z najlepszych zawodników w historii polskich rajdów enduro.

Indywidualny wicemistrz świata, drużynowy zwycięzca sześciodniówki w Assen, zdobywca czterech złotych, dwu brązowych i jednego srebrnego medalu podczas ośmiu występów w Six Days. Do tego dochodzi 7 tytułów dobytych w kraju i nieco „skromniejsze” osiągnięcia w motocrossie, gdzie 27-letni Cieszynianin dwukrotnie wywalczył mistrzostwo i pięciokrotnie wicemistrzostwo Polski. Na początku tego sezonu Andrzej Tomiczek postanowił jednak zrezygnować z występów na rajdowych trasach i skoncentrować się wyłącznie na crossie. Wielu działaczy, zawodników i kibiców zastanawiało się wtedy, dlaczego reprezentant AMK Tortex Grodków

Porzucił swoją koronną dyscyplinę sportu?

„Motocykl” zasięgnął opinii u samego zainteresowanego:

– Po prostu doszedłem do wniosku, że to jednak nie jest sposób na życie. Aby startować w rajdach, zwłaszcza w mistrzostwach świata, trzeba poświęcić swój czas w całości. Tego wymaga ten sport, jeżeli chce się myśleć o jakichkolwiek wynikach. Niestety, jak wiadomo, z samego uprawiania tej dyscypliny trudno wyżyć, a ja mam na utrzymaniu rodzinę. Musiałem być stanowczy i coś postanowić. Po wielu latach poświęceń i wyrzeczeń dla sportu, zdecydowałem się wreszcie zająć na poważnie moją niewielką firmą transportową. W przeciwieństw do rajdów imprezy motocrossowe są zazwyczaj w niedzielę, więc starty n torze nie przeszkadzają n w pracy zawodowej.

Jednak w tym sezonie pokazał się Pan na jednym rajdzie enduro…

To była eliminacja w Grodkowie, organizowana zresztą przez mój klub. W tej sytuacji nie chciałem zawieść sponsora i kibiców. Ale był to tylko występ jednorazowy.

A propos klubu, jak się Pan czuje drugi rok w Grodkowie?

Swoją karierę zaczynałem 1984 roku w KM Cieszyn, później był Beskidzki Klub motorowy, GKM Mysłowice przez dwa lata Automobilklub Głogów. Od ubiegłego Sezonu jestem zawodnikiem UMK Tortex Grodków i chyba lepiej nie mogłem trafić. N klubie panuje bardzo radosna atmosfera, a ludzie tacy jak wiceprezes Janusz Kwarta dobrze wiedzą, na czym ten sport polega. W małym Grodkowie wszyscy żyją tym klubem, każdy rajd czy motocross jest tu niezwykle ważnym wydarzeniem. Zresztą sam za siebie mówi fakt, że przez kilka lat nie udało mi się zdobyć dwóch tytułów w jednym sezonie, natomiast w ubiegłym roku wywalczyłem prymat w crossie w klasie 500 i enduro w klasie otwartej senior.

– 12. Miejsce naszej kadry seniorów podczas ubiegłorocznej sześciodniówki w Jeleniej Górze zostało przyjęte przez, wielu jako kęska. Gdzie Pana zdaniem należy upatrywać przyczyn obniżenia lotów niedawnych mistrzów świata?

– Moim zdaniem błąd tkwi w braku kontaktu naszych zawodników -z czołówką światową. Żaden z Polaków nie startuje już w eliminacjach mistrzostw świata, natomiast zdecydowanie brakuje odpowiedniego przygotowania przed sezonem. 2-3 Zgrupowania kadry w trakcie sezonu to stanowczo za mało, a niewielu stać na indywidualne przygotowanie. Inna sprawa to sprzęt. W Jeleniej mieliśmy do dyspozycji seryjne KTM-y, którymi naprawdę trudno było powalczyć z czołówką.

– Mimo powołania kadry, podobno ze względu na brak przygotowania zrezygnował Pan ze startu w tegorocznej eliminacji motocrossowych mistrzostw świata w Gdyni?

– Rzeczywiście. Przed tymi zawodami były planowane dla reprezentacji kontrolne imprezy na Słowacji i Białorusi, ale jakoś nic z tego nie wyszło. Przygotowania do sezonu w naszych warunkach wielokrotnie torpedowane są przez pogodę. Tymczasem światowa elita jeździ np. w takiej Hiszpanii. Uznałem, więc, że start w Grand Prix Polski nie ma po prostu sensu.

Po ubiegłorocznych startach Yamahę wrócił Pan do Hondy.

Tak się złożyło. Sponsor zakupił Hondę 250 rocznik ’96, ale w garażu stoi także ubiegłoroczna Yamaha, którą zaliczyłem rajd w Grodkowie.

Czy już na zawsze rajdowy sprzęt pójdzie w odstawkę?

– Jest jeszcze chyba za wcześnie na to, aby coś przesądzać w tym temacie. Byłem zmuszony tak postąpić, ale nie postawiłem jeszcze kropki nad „i”. Na pewno ponownie wystartuję w przyszłorocznym enduro organizowanym przez mój klub. Niestety, jak już mówiłem, na teraz nie jestem w stanie jak dotychczas regularnie jeździć w rajdach. Mam nadzieję jednak, że kiedyś to się zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *