Motocyklista Zbigniew Banasik – Słowo Ludu 1986 MIECZYSŁAW KALETA

Nagrodę „Fair play” Kielecczyzny za nienaganną postawi; podczas długoletniej kariery sportowej otrzymuje wieloletni mistrz i reprezentant kraju w rajdach motocyklowych, Zbigniew Banasik (Korona Kielce) — takie słowa usłyszał pan podczas uroczystego podsumowania sezonu sportów motorowych. Wyróżnienie bardzo zaszczytne, co trzeba robić by na nie zasłużyć?

Sam nie wiem, jestem tak bardzo przyjemnie zaskoczony. Nic specjalnego nie czyniłem, byłem po prostu sobą. Taki mam charakter…

(Spokojny, opanowany, uczynny, koleżeński, prawdziwy wzór dla młodzieży,, do tego jeszcze pogodny… — uzupełnili koledzy).

Siada się, zapala silnik, odkręca gaz i jedzie, To przecież nic takiego wielkiego, by zdobywać lazury i uznanie, czyż nie tak?

Co innego przejażdżka na motocyklu, a zupełnie co innego wyczynowe uprawianie tego sportu, zwłaszcza w rajdowym jego wykonaniu, któremu się poświęciłem

Proszę więc przekonać czytelników że to jest trudne i zasługuje na miano wyczynu sportowego…

Jak wszyscy inni sportowcy przygotowujemy się do sezonu zwracając szczególną uwagę na uzyskanie odpowiedniej sprawności i wytrzymałości. Każdy nasz start to przecież przynajmniej kilka godzin jazdy. Trzeba mocno trzymać kierownice w rękach i równie mocno stać na nogach, bo przez wiele kilometrów jedzie się po prostu na stojąco.

Do tego potrzeba wam tyle siły?

Cały sezon mamy wypełniony startami. Oto mój tegoroczny bilans: 10 eliminacji mistrzostw Polski a każda z nich to przynajmniej 300 km jazdy po trudnym terenie, 8 eliminacji motocrossowych, w których także skartuję. 4 dniowe eliminacje Mistrzostw Europy 7 eliminacji Pucharu Krajów Demokracji Ludowej, do tego mistrzostwa świata (Sześciodniówka) czyli każdego dnia 10—12 godzin na motocyklu. z krótkimi tylko chwilami wytchnienia na napicie się lub przełknięcie czegoś. Nie wspomnę już o imprezach towarzyskich, bo i takie się zdarzają.

Jest pan więc? gościem w domu?

Niestety, tak. Przez cały sezon starty w każdą sobotę i niedzielę. Sporo czasu zajmują jeszcze dojazdy na zawody. Jeżeli jednak chce się coś robić dobrze, coś osiągnąć, to w każdej innej dziedzinie życia też trzeba poświęcać tyle czasu.

Czy owe ..telepanie” się po wertepach może dawać przyjemność?

Z całą pewnością. Wystarczy powiedzieć, że każdego roku odwiedzam kilka krajów jako reprezentant Polski. Mówi się i pisze o moich wynikach. Jestem przecież mistrzem Polski, a to marzenie każdego sportowca.

Z czego taki mistrz utrzymuje rodzinę?

Mam stypendium aportowe, co znaczy, iż otrzymuję 19 tyś, zł miesięcznie. Coś tam postanie z diet wyjazdowych,tych zagranicznych. A poza tym mam dobry fach w ręku, bo jestem mechanikiem samochodowym. Moja rodzina nie musi się oba wić o swą. egzystencję, gdy przyjdzie zakończyć starty.

Kiedy to nastąpi?

Jeszcze wygrywam i daje mi to przyjemność, więc po co rezygnować.

Co najlepiej lubi pan robić zimą?

Jeździć na nartach, Oczywiście zjazdowych. To zresztą czynią wszyscy członkowie Kadry. Mam ..blizzardy” i z pewnością pojeżdżą w Bukowinie.

I jeszcze tradycyjne pytanie takich rozmów: skąd się pan wziął w tym sporcie?

Jako trzynastolatek zamieniłem rower na starą „wuefem- kę” czyli zdezelowany motocykl, odpowiednio dopłacając Nie zanosiło się jednak na to, że będę motocyklistą. Uprawiałem bowiem wyczynowo gimnastykę. Może dlatego do dziś jestem bardzo sprawny.

Życzymy aby nowy rok był dla pana nie mniej przychylny, niż ten, z którym sic wkrótce rozstaniemy…

ZBIGNIEW BANASIK, ur. 07.06.1953 w Suchedniowie, żonaty, żona Barbara, córka Marta 5 lat, syn Marcin 3 i pół roku. Startuje 13 lat, mistrz Polski w rajdach szosowo-terenowych w latach 1978, 80, 83, 34. 85. Na liście najlepszych sportowców Kielecczyzny ośmiokrotnie, pierwszy raz w 1977 roku, najlepsze lokaty 3 w latach 1978 i 1985, startuje od 15 lat.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *