Mistrz Crossu – Z. Jaźwiński

Tego dnia nie zapomni nigdy. Upalny letni dzień 22 lipca 1967 roku postawił mieszkańców Lidzbarka Warmińskiego na nogi. Tradycyjnie właśnie tego dnia odbywał się właśnie motocross z udziałem najlepszych zawodników naszego kraju. Przewidziano także wyścig w klasie turystycznej dla amatorów. Startować mógł każdy warunek – posiadanie własnego motocykla Zbigniew Kłujszo wówczas 17 letni młodzieniec spełniał wszelkie warunki poza podstawowym. Nie miał motoru. Matka właścicielka nowiutkiej WFM ani przez chwile nie chciała się zgodzić na jej pożyczenie….

Skorzystał z chwili nie uwagi i w tajemnicy przed mamą wyciągną motocykl z garażu. Na starcie klasy turystycznej zjawiło się wielu kandydatów Rozdawano numery w chwile później tuman kurzu wznosił się nad miejscem startu zginęli za pierwszym za zakrętem Zbigniew Kłujszo nie zmniejszając gazu już po pierwszym okrążeniu wysuną się na czoło stawki ręce puchły w stawach z wysiłku Zbigniew Kłujszo nie dawał za wygraną po półgodzinnej walce, jako trzeci minął metę. Przywitano go, jako mistrza. Pierwszy zjawi się ł się pan Gancel kierownik i trener Warmińskiego Klubu Motorowego. Będziesz jeździł w naszym zespole zdecydował i tak się zaczęła Zbyszek Kłujszo zaczynał sportową karierę od lekkoatletyki jego koroną dyscypliną były biegi prze jałowe w całym mieście nie miał sobie równych. Pokój zdobyły liczne dyplomy i medale. Próbował także siły i w piłce nożnej. To wszystko nie dawało mu jednak pełnego zadowolenia Lidzbark Warmiński pasjonował się crossem. Za sportowca uważano w mieście tylko tego, kto jeździ w klubie. Karierę crossową rozpoczynał wspólnie z braćmi Olszewskimi. Po paru miesiącach treningu wyjechał z zespołem na pierwsze zawody do Gdańska. Startował na MZ był w czołówce. W miesiąc później wygrywa już zawody strefowe w Fordonie.

1971 Zawody w Fordonie koło Bydgoszczy klub Wojskowy

Foto.1971 Zawody w Fordonie koło Bydgoszczy klub Wojskowy


W 1969 roku otrzymuje powołanie do wojska. Wyjeżdża do pobliskiej miejscowości. Nie przerywa treningu miejscowa jednostka ma swój klub. Jeździ w nim 4 lata wojskowi rezygnują z dalszej rywalizacji. Rywalizacji. Likwidacji ulega sekcja motocrossowa. Po służbie wojskowej przenosi się do Olsztyna. Teraz bronić będzie barw miejscowego Stomilu. Jest dobry. Rywalizuje jedynie z dwójką braci Olszewskich. Na treningach jest szybszy od rywali. W zawodach zajmuje miejsca za klubowymi rywalami. Powód? Decyzja zarządu sekcji. Wygrywać mają Olszewscy. Kłujszo ma robić wszystko, bo pomóc im w zwycięstwie. Przez rok taka sytuacja było do zniesienia. Nie dłużej jednak. Ambicja nie pozwala mu na stałe przegrywanie z rywalami, których był w stanie pokonać.

-W klubie – wspomina – twierdzili, że nie robię postępów. Skoro tak, pomyślałem, spróbuje szczęścia gdzie indziej. Najbliżej było do Gdańska. Tu szybko zaprzyjaźniłem się z zespołem, poczyniłem dalsze postępy.

Po raz pierwszy w barwach GAMK wystąpił w 1975 roku. Zebrał największą ilość punktów. Tytuł mistrzowski w klasyfikacji drużynowej wywalczyli gdańszczanie.

W swej dziesięcioletniej karierze crossowca. Zbigniew Kłujszo dosiadał wielu maszyn. Zaczynał na WFM, jeździł także na crossowej WSK, dostosowanej MZ, próbował swych sił na Promocie. Od 1972 roku startuje w klasie 250 cm. Na znakomitej czeskiej CZ. Maszyna z pozoru nie różni się niczym od turystycznego motoru. Troszkę inaczej wyglądają tylko błotniki i resory. Ale silnik dysponuje mocą 35 koni!1970 MP Wroclaw za Zbyszkiem stoja Mielczarski Obłoczynski i Stasiu

Foto.1970 MP Wrocław za Zbyszkiem stoją Mielczarski Obłoczynski i Stasiu Olszewski


Wybór klasy, to rzecz niełatwa. Najtrudniej zwyciężać w klasach 126 cm i 250 cm. Do tych motorów trzeba dużego sprytu, błyskawicznego manewrowania przekładania biegów.  Zbyt późna decyzja, źle dobrane przełożenie przed stromym podjazdem przekreśla szanse na zwycięstwo. W „pięćsetce” jest inaczej. Niezwykle silna maszyna nie wymaga już takich umiejętności. Operując manetką gazu, można poradzić sobie w najtrudniejszym terenie. Kłujszo uważa, że nie jest to motor dla młodych. W tej klasie powinno się sprawdzać dopiero u schyłku kariery, kiedy zdrowie i refleks już nie takie…

Zbigniew Kłujszo w ostatnich trzech lotach zdobywa tytuł wicemistrza Polski. Do krajowych mistrzostw jakoś nie miał nigdy szczęścia. Od lat reprezentuje barwy kraju. Wraz ze swym motorem przemierza wszystkie europejskie tory crossowe.

Motocross to nie wszystko Zbigniew Kłujszo uczestniczył również w rajdach. Startując w Mistrzostwach Europy wywalczył już 12 złotych medali również i w ubiegłym roku na mistrzostwach w Austrii należał do najlepszych. Trasę pokonał bez punktów karnych. Rajdy są niezwykle wyczerpujące twierdzi, każdego dnia 8 godzin nieprzerwanej jazdy w terenie na taki wysęp trzeba mieć żelazną kondycje i nerwy ze stali. Motocyklistę zmęczy ośmiogodzinna jazda po szosie a co dopiero w terenie.

Startował także w sześciodniówkach w Austrii należał do faworytów imprezy. Przejechał bezbłędnie 1800 kilometrów medal był murowany. Na 25 km przed metą w jego motorze rozsypał się tłok!!! Marzenie o medalu w jednej sekundzie prysło jak mydlana bańka tyle wysiłku poświęcona. Wszystko na nic. Będzie czas na rewanż powie Kłujszo Za rok kolejne zawody.Kłujszo - osvaldo 1977

Foto. Mistrzostwa Europy w Enduro 1977 nr.19 Zbigniew Kłujszo (PL) nr.20 Osvaldo Scaburri (I) 1977


Podstawa sukcesów? Trening, trening i jeszcze raz trening bez tego nie można myśleć o zwycięstwie tylko godziny spędzane na technicznie pozwolą na dobre przygotowanie. Zbigniew Kłujszo startuje przez cały rok. Po zawodach zabiera motor i jedzie dziesiątki kilometrów dalej i znowu start. Udział w zawodach to także trening. Nowi zawodnicy nowe tory ułatwiają zdobywanie doświadczeń. To także decyduje o powodzeniu. Bez poznania geometrii toru i jego najtrudniejszych odcinków nie można marzyc o sukcesie. Nie wolno zapomnieć także o motocyklu maszyna musi być zawsze sprawna polscy zawodnicy nie mają fabrycznego serwisu. W większości wszystko robią wszystko sami, kiedy inni po morderczych zawodach udają się na odpoczynek. Oni całymi godzinami siedzą nad rozebranymi silnikami a to wszystko po to, aby na zawodach zająć najbardziej eksponowane miejsce na podium. Zbigniew Kłujszo 27 letni zawodnik Gdańskiego klubu należy do europejskiej elity. Wejście na szczyt nie było łatwe Ambicja i chęć wygrywania z najlepszymi poparta pracą zrobiła jednak swoje. O tym zawodniku usłyszymy zapewne jeszcze nieraz. Znając zajęcie Zbyszka wierzę ze będzie należał do najlepszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *