Milion ale jaki? Jan Okulicz 1976

Można go kupić bez trudu, W równych szeregach za szybami sklepowymi „Gminnej Samopomocy”, „Polmozbytu”, stoją czarne, ponure motocykle. Rzadziej, na końcu szeregu dostrzeże się żółtego „Lelka„, „Bąka” czy „Kobuza„. Lusterka, kierunkowskazy, uniesione rury wydechowe nie zmylą bacznego obserwatora, iż to te same pojazdy, co stojące w szeregu czarne motocykle. Tyle że bogatsze o błyszczącą galanterię. Uniesione do góry kierownice, oparcia za siedzeniem nie dodadzą koni silnikom, odsłonięte opony o rachitycznym wymiarze nie zmienią przyczepności, bo są po prostu takie same w gwarze motocyklistów dość „kartoflane”, Czasem z boku, jakby dla podkreślenia odrębności, ustawiana jest „MZ” z NRD, coraz częściej przysyłana do nas w wersji sportowej. Miody człowiek zapytany na stacji benzynowej, dlaczego wybrał o dziesięć tysięcy droższy motocykl „MZ” powiedział: „Na tym wiem, że jadę, jak chcę wyprzedzić ciężarówkę, nie muszę czekać, aż będzie z góry, jak jadę z pasażerką nie muszę podróżować „trójką”, a wieczorem mam światło, które zmusza ,Fiaty do zmiany na krótkie'”.

W Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w Świdniku jest dział sportu. Jego szefem został niedawno znany motocyklista, wielokrotny mistrz Polski, z dwudziestoletnim stażem Jan Remigiusz Szczerbakiewicz?.. Zanim namówiłem mistrza na rozmowę, młody człowiek w kombinezonie i motocyklowym hełmie pod pachą, rozejrzawszy się dookoła, szepnął „Mieliśmy szansę robić sportowe motocykle na eksport hiszpańskim silnikiem „Ossa„, nie opłacało się podobno. Teraz montujemy dla siebie pojedyncze egzemplarze, a dla Polskiego Związku Motorowego kilkadziesiąt sztuk. To wszystko drobiazg! Manufaktura”,

Nie chciałbym, by ktokolwiek potraktował rozmowę z Janem R. Szczerbakiewiczem jako wypowiedź przedstawiciela przemysłu. Jest to raczej głos sportowca, znawcy spraw motocyklowych tej miary co Mirosław Malec czy któryś z braci Brunów. Pracuje on w fabryce produkującej świetne śmigłowce i niezbyt dobre motocykle. Kierowany przez niego dział sportu WSK Świdnik korzysta z wydzielonego na treningi i próby miejsca na lotnisku. Warsztat mieści się w niewielkim baraku motocykle obsługuje trzech mechaników, sportowych maszyn dosiada dziesięciu zawodników.

Zacznijmy od pytania naiwnego. Dlaczego nie ma w Polsce motocykli najlepszych marek?

Żadna z firm nie da sprzętu najwyższej klasy kierowcom nie znanym. Nie mówię o motocyklach średnich, łatwo dostępnych, ale o tych, które składane są ręcznie, a zastosowano W nich najnowsze rozwiązania konstrukcyjne. My nie mamy takich zawodników. Jedyna droga dojścia do czołówki, to robić motocykle w kraju. Najlepszego sprzętu nie da ani Jawa, ani KTM, ani Husqvarna.

Róbmy więc…

Łatwo powiedzieć. Z niczego nie da się zmontować motocykla. Fabryka silników w Nowej Dębie robi je jak z łaski, niema doświadczeń ze sprzętem sportowym. Próbujemy więc sami w zakładzie doświadczalnym, ale czas nie stoi w miejscu, a konkurenci nie próżnują,

Pamięta pan głośną akcję pod hasłem „Formaero„?

Na owe czasy były to dobre motocykle, dwa z nich zdobyły medale w USA na Sześciodniówce, w trzecim zepsuł się iskrownik znanej firmy Bosch, Byliśmy o krok od wielkiego sukcesu. Nasze „175″ nie ustępowały konkurencji.

Chętnie kupiłbym ten motor na jazdy sobotnio-niedzielne, do lasu, w teren.

Muszę pana zmartwić, brak tych drogich maszyn. W tym roku pracujemy nad nowym motocyklem 250 cm, lecz chyba leź nie wyjdziemy poza próby.

Zrobiliście w Świdniku serię motocykli do rajdów obserwowanych. Warto wspomnieć, że to sprzęt prosty, nie wymagający wielu nowinek technicznych. Zawodnik na nim jedzie wolno, demonstruje styl jazdy. Dlaczego więc i tych maszyn ciągle mało?

Oddaliśmy PZM serię czterdziestu sztuk i robimy dla niego następną. Jeśli można, słowo na ten temat. Nasza współpraca ze Związkiem nie jest jasno określona. Dostajemy zamówienia w ostatniej chwili. Przemysł ma przecież swoje plany i związaną z ich realizacją pewną bezwładność. Jak się u nas kończy seria, trzeba natychmiast decydować, co dalej — przerywamy produkcję czy kontynuujemy ją ?

Przykład musimy zamawiać rury na ramy z wysoko-jakościowej stali w hucie, tam obowiązuje ternu;: półroczny. Czy PZM o tym nie wie!?

Wróćmy jednak do sprzętu popularnego. Po przerwaniu produkcji Junaka, zostaliśmy z małymi silnikami dwusuwowymi. Pan zapewne wolałby jakiś motocykl zagraniczny?

Może zacznijmy od Junaka tak naprawdę nie ma czego żałować to był bardzo skomplikowany sprzęt. Nasza 175 zastępuje z powodzeniem Junaka, A czy chciałbym motocykl zagraniczny? Nie jestem pewien za granicą też robią motocykle różnej jakości. Motocykl musi być przede wszystkim funkcjonalny. To w swoim założeniu urządzenie proste: rama, dwa kola, silnik, teleskopy i hamulce.

Naprawdę, nie chciałby pan robić motocykla klasy BMW, Hondy, Bultaco i ich sportowych wariantów z szeroką oponą z tylu, kilku dziesięcio konnym silnikiem ?

Wcale nie jestem tego pewien. Chyba nie! Ta szeroka opona zabiera moc. Owszem jest potrzebna przy dojeździe do bacówki, w teren, do lasu. Te motocykle szosowe, duże, 500 cm i więcej, nie mają opony z tylu szerszej. A skoro jesteśmy przy nich, to warto wspomnieć, że odżyły one dzięki powrotowi da motocykla w ogóle. Kosztują tyle co samochód i nas na nie chyba po prostu nie stać.

Ja potrzebuję dla siebie motocykla dobrze sterującego się, z żywym silnikiem, ale nie większego w Mirażu niż 250 cm.

Dlaczego więc nie można go zrobić?

Odpowiedź prosta. Do produkcji nowoczesnego motocykle potrzebne są zespoły i części wytwarzane w różnych firmach. Nasz zakład nie podołałby wysokim nakładom na ich kupno. Budujemy więc tylko dla siebie. Zakład Doświadczalny pracuje nad takim motocyklem nazwijmy go optymalnym i prototypy stale wychodzą, ale o masówce nie może być na razie mowy. Zgoda, że zagraniczny motocykl jest lepszy, łatwiej go zrobić. Tam trochę lepiej do zrobić chociażby dlatego ze w jednej wyspecjalizowanej firmie kupuje się teleskopy w innej piasty. KTM silnik nabywa u Sachsa jeszcze gdzie indziej cztery rurki na ramę, zbiornik i jest motocykl.

Nie brakuje firm, które zajmują się detalami, a z nich właśnie montuje się nowoczesny motocykl. Są obręcze DID japońskie, instalacje elektryczne z RFN, gazowe amortyzatory Girlinga czy Armslronga, łańcuch Renolda wszystko dostaje się bez trudu. My składamy całość z krajowych części, a z kooperantami różnie bywa. i tak musimy kupić wszystko bez grymasów. Dla wyczynu też zaopatrujemy się w firmach wyspecjalizowanych, bo po co wyważać otwarte drzwi. Tyle że są to zakupy bardzo drogie. Ale najlepsze.

Czy zdajecie sobie panowie sprawę, że coraz częściej w garażu obok Fiata stoi motocykl używany do celów rekreacyjnych, a młodzież kupuje motorowery dające większą iluzje sportu niż wasze pojazdy z ptasiej serii.

Naszym podstawowym modelem, najbardziej poszukiwanym jest,WSK B-3„. właśnie ta czarna, najtańsza i najprostsza maszyna.

Trzymacie się uparcie silników dwusuwowych, podczas gdy wiadomo, że są one w światowej

motoryzacji wypierane przez czterosuwy, mniej groźne dla środowiska i tańsze w eksploatacji.

Rzecz nie jest bezdyskusyjna. Dwusuwy są bardziej dynamiczne, prostsze w obsłudze, tańsze w remontach, nie wymagają najlepszych paliw i olejów. Motocykle czterosuwowe, takie zwykłe, seryjne, mają osiągi nie najlepsze, raczej słabe i produkcja ich jest znacznie bardziej skomplikowana. „Japończyk:” są na pewno przereklamowane. Nie wszystkie firmy japońskie produkują dobre silniki czterosuwowe.

Rozmawialiśmy długo, ale jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego nie mamy motocykla dobrego, nowoczesnego, nie otrzymałem. Rzecz jest zastanawiająca, bo przecież mamy samochody klasy europejskiej, znacznie bardziej skomplikowane ad motocykli, czterosuw owe, nu niezły cli oponach, dobrze wyposażone, t dlaczego motocykliści w Polsce jeżdżą… niemal nago? Wiatr rozwiewa marynarki, na nogach widuje się rzadko wysokie, motocyklowe

buty, częściej sandały. Nie ma praktycznych, zgrabnych kombinezonów.

Mistrz Szczerbakiewicz kończąc rozmowę udowodnił mi, że motocykl jest pojazdem bezpiecznym, jeśli jeździ się na nim rozważnie. Technika jazdy, balans ciałem, wykorzystywanie przyspieszeń w sytuacjach krytycznych dają motocyklistom atuty nawet większe niż kierowcom samochodów. Gdyby jeszcze tylko były to motocykle dobre, w bogatym wyborze, do różnych celów.

Jest podobno zawarta kolejna kolejna umowa PZM -WSK. Z tego co wiem, jedni mają dewizowe konto i kupili obręcze do kół oraz trochę osprzętu, drudzy nie wywiązali się ze zbyt wygórowanych żądań. Ciekawe na czym pojadą w tym roku do Austrii nasi zawodnicy. Czy zobaczymy też jakiś nasz nowoczesny motocykl o sportowym charakterze, zgrabnej sylwetce i przystępnej cenie? Taki pojazd jednośladowy przynajmniej klasy małego Fiata. mamy w Polsce ponad milion polskich motocykli tylko jakich? Po prostu kiepskich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *