Konieczne zmiany w motocrossie -1984 W.Grabarczyk

Kolejny sezon motocrossowy dobiegł końca. Rozegranych zostało aż dziesięć eliminacji o Mistrzostwo Polski, w pięciu klasach: klasa 50 Formuła Simson-Enduro, klasa 50 Sport, w których uczestniczyli chłopcy w wieku od 13 do 17 lat, klasa 125 cm zawodnicy do 21 roku życia i klasy 250 oraz 500 cm. W każdej z eliminacji uczestniczyło po około 180 motocyklistów, rozgrywając po dwa biegi w klasie. Najliczniej obsadzona była klasa 125, natomiast najskromniej klasa 500 Przebieg poszczególnych eliminacji nasuwa pewne refleksje. Wszyscy związani z tą dyscyplina – działacze, trenerzy i zawodnicy – widzą konieczność zmian, i to już przed następnym sezonem, niektórych ustaleń regulaminowych i systemu przeprowadzania zawodów.

Aby dziś uzyskać licencję upoważniającą do startu w mistrzostwach Polski, zawodnik obowiązany jest wykonać na motocyklu mato skomplikowaną „ósemkę”, niemal taką jak na egzaminie na prawo jazdy Kat. A. Przy takich wymogach poziom zawodników stających na starcie do mistrzostw kraju jest bardzo zróżnicowany. Niektóre kluby, w pogoni za punktami do klasyfikacji zespołowej nie zawsze dokładnie analizują umiejętności adaptacja sztuki crossu, nie doceniając faktu, jakie niebezpieczeństwo stanowi na trasie niewprawny zawodnik. Słyszałem powiedzenie jednego z klubowych trenerów „ale jeszcze żadnego poważnego wypadku przecież nie było”. Czyżby do podjęcia działań potrzebna była tragedia?

Wniosek jest prosty. Bez czekania na wypadek wrócić należy do starego systemu i wprowadzić dwustopniowe licencje motocrossowe. 1 stopień upoważniałby do startu w mistrzostwach okręgu i strefy, a dopiero li stopień, po zdobyciu odpowiedniej ilości punktów w tych imprezach w ciągu jednego lub dwóch sezonów – kwalifikował do startu w mistrzostwach Polski. Zwiększy to bezpieczeństwo zawodników i kibiców, również pozwoli na staranniejszą edukację początkujących.

Nowo wprowadzona młodzieżowa klasa 50 Formuła Simson-Enduro na motocyklach seryjnych Simson 50, wydaje się nie dorastać poziomem do rangi mistrzostw Polski. Na niektórych krajowych torach ważniejsza jest siła nóg, bo umiejętności są jeszcze niewystarczające. Po prostu, gdy zawiedzie pogoda, słaby jeszcze technicznie chłopiec nie jest w stanie przejechać trasy motocyklem napędzanym silnikiem 50 cm. Klasa ta też powinna być – moim zdaniem przeniesiona do mistrzostw okręgu i strefy, a najlepsi w poszczególnych strefach mogliby się spotkać w finale, podczas jednej z końcowych eliminacji mistrzostw Polski, Poza tym, aż przykro patrzeć jak ci 13-14-letni chłopcy oczekujący na ogłoszenie wyników, snują się znużeni po zawodach w późnych godzinach wieczornych, a do domu mają przeważnie paręset kilometrów, które jeszcze tej samej nocy muszą przebyć, aby nazajutrz iść do szkoły.

Jak już wspominałem, najmniej ciekawa jest klasa 500, zwana przez działaczy – emerytów Wysokie umiejętności prezentują w niej tylko dwaj zawodnicy, pozostali motocykliści dysponują znacznie gorszym sprzętem i techniką jazdy też nie imponują. Połączenie tej klasy z 250-kami, gdzie poziom jest wyższy, znacznie wyrównałoby stawkę i uatrakcyjniło wyścig. Zawodnicy z klasy 500 musieliby ostro walczyć z dobrymi konkurentami, a klubom nie opłacałoby się trzymać ich tylko do zdobywania punktów dla zespołu. Zmiany dotyczące klasy Enduro i klasy 500 skróciłyby jednocześnie czas rwania zawodów, obecnie zdecydowanie za długi.

Część zawodników z czołówki jeździ na własnym drogim sprzęcie, co podniosło znacznie poziom tej dyscypliny w kraju. Ponadto kierowcy reprezentujący ekipę PZMotu w rozgrywkach o Puchar Pokoju i Przyjaźni, startując na zagranicznych pojazdach (większość ekip rywali również jeździ na motocyklach produkcji zachodniej) mogą nawiązać równorzędną walkę. Jest to korzystny układ dla reprezentacji, a kilku następnych zawodników również nosi się z zamiarem sprowadzenia motocykli wysokiej klasy. Szkopuł tylko w tym, że sprzęt ten jest kosztowny nie tylko przy zakupie, również jego eksploatacja pochłania dość duże środki. Główna Komisja Sportowa Motocyklowa opracowała system zwrotów kosztów za starty na prywatnych pojazdach, ale do połowy września br. nie wprowadziła go jeszcze w życie. Realne zwroty kosztów na eksploatowanie własnych motocykli zdecydowanie podniosłyby poziom sportowy naszej reprezentacji oraz mistrzostw krajowych. Gdyby starty na własnych motocyklach rozpowszechniły się bardziej, co związane jest m.in. z kosztami eksploatacji własnych motocykli, zmniejszyłoby to dość istotne wydatki z kas klubowych i związkowych na zakup i utrzymanie crossówek.

Pozytywnymi poczynaniami podkomisji motocyklowych – crossowej i rajdowej jest wymienne uzupełnianie zawodnikami raz z jednej, raz z drugiej dyscypliny reprezentacji kraju w imprezach międzynarodowych. Wieloletnia współpraca przynosi szczególnie dobre wyniki w postaci startów crossowców w rajdowych mistrzostwach Europy i sześciodniówkach motocyklowych.

W minionym sezonie do zawodników liczących się w rywalizacji na arenie międzynarodowej zaliczyć trzeba przede wszystkim: z klasy 125 – Zbigniewa Przybyłę (Zagłębie Miedziowe Lubin), Macieja Stanco (Górnik Czerwionka) oraz utalentowanego Jacka Lonka (Victoria Września). W klasie 250 czwórkę stanowią: Ryszard Gancewski (Budowlani Gdańsk), Walter Stępiński (Górnik Czerwionka), Zbigniew Kłujszo i Zbigniew Groth (obaj Bud. Gdańsk). Natomiast w klasie 500 poza Stanisławem Olszewskim (Stomil Olsztyn) i Krzysztofem Serwinem (Bud. Gdańsk) nie ma kogo wyróżnić.

Wśród najlepszych zespołów klubowych od lat bez większych zmian. Wygrywa na przemian olsztyński Stomil lub Budowlani Gdańsk Wiecznie trzecim jest Górnik Czerwionka, ale w tym roku z dużo mniejszym dystansem dzielącym go od czołowej dwójki klubowej. .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *