Joel Robert lubi jeździć w Szczecinie 1967

W połowie sierpnia br. odbyła się w Szczecinie bardzo ciekawa impreza: ostatnia z dwunastu eliminacji crossowych mistrzostw świata w klasie 250 cm. Wiadomo powszechnie, że nasi crossowcy nie stanowią groźnej konkurencji dla najlepszych w tej dyscyplinie motocyklistów: Szwedów, Belgów i zawodników radzieckich, którzy w ostatnich latach awansowali do ścisłej grupy asów, dlatego z ciekawością obserwujemy, choć raz w sezonie, naprawdę świetnych crossowców i przy tej okazji na ich tle próbujemy dostrzec jakieś zmiany na lepsze w poziomie polskich zawodników. Tym razem cross w Szczecinie był wyjątkowo atrakcyjny było to ostatnie z serii spotkań o tytuł Mistrza Świata, zjechała się, więc cała czołówka pretendująca do pierwszych miejsc.

Do momentu startu w Szczecinie punktacja była następująca: T. Hallman (Szwecja) — 52 pkt, J. Robert (Belgia) — 42 pkt., O. Pettersson (Szwecja) — 40 pkt. i W. Arbekow (ZSRR) — 28 pkt. Z tej czwórki nie przyjechał do nas tylko Arbekow, bowiem nawet zwycięstwo w tej eliminacji, za które otrzymuje się 2 pkt., nie poprawiłoby już jego lokaty. Poza wymienionymi wyżej startowali jeszcze: Niemcy, Finowie. Czechosłowacy. Anglicy, Węgrzy, jeden Duńczyk i Polacy: Olszewski, Strączek, Rutkowski, Patyczek i Urbaniak razem 24 crossowców.

J. Robert

Pierwszy bieg eliminacyjny rozpoczął się dość sensacyjnie: Robert źle wystartował i w rezultacie pierwsze okrążenie przejechał wszystkie rodzaje środku grupy. Prowadził wtedy Pettersson przed Hallmanem i Niemcem — Kleyem. Jednakże Robert nie czekał z atakiem, kiedy stawka jeźdźców rozciągnęła się zaczął po prostu szybciej jechać i przy burzliwym dopingu szczecińskiej publiczności w niespełna kilkadziesiąt sekund dogonił czołówkę, wyprzedzając łatwo nawet takich asów jak Halmanna i Pettersson. Zyskał dość szybko kilkadziesiąt metrów przewagi i wtedy nieco zwolnił. Za nim na niezagrożonych, wydawało się, pozycjach jechali Hallman, Pettersson, Konecny (CSRS) i Storm (Finlandia). W pewnym jednak momencie, już po przejechaniu połowy trasy, zabrakło w grupie jadących Hallman: zatarł silnik i zerwał łańcuch jego Husqvarna nie wytrzymała szaleńczej pogoni za Robertem. Natomiast CZ-ka Belga sprawowała się znakomicie i gnała do przodu bez jakichkolwiek oznak zmęczenia. Pierwszy bieg wygrał bez trudu Robert przed Petersonem (Husqvarna), Finem Stornie (Husqvarna). Czechosłowackiem: Konecnym, Polasem i Hlousem (Wszyscy oczywiście na CZ-kach).

Dość dobrze pojechał też Niemiec — Wilamowski (CZ) zdobywając w tym nie łatwym biegu 7 miejsce. Halmanna sklasyfikowano na 18 miejscu. Urbaniak przeżył chwilę emocji już w początkowych okrężeniach nie trafił nogą na hamulec przed dość stromym zeskokiem i w rezultacie wjechał nań z maksymalną niemal szybkością. Potem długo, długo leciał w powietrzu, bijąc nieoficjalny rekord skoku na szczecińskim crossowisku, lecz utrzymał równowagę po wylądowaniu. Ten skok skończył się jednak skrzywieniem, koła, które uniemożliwiło kontynuowanie jazdy. Pozostali Polacy zajęli miejsca: Patyczek — 11, Rutkowski — 12 i Strączek — 13.

W przerwie między dwoma biegami mistrzowskimi w klasie cm rozegrano towarzyski bieg w klasie otwartej, w której także startowali zawodnicy z NRD. Oni właśnie nadawali tempo temu biegowi i bez trudu zajęli czołowe trzy miejsca: Teubner, Wolf i Muller na CZ-kach. Dopiero do nich sklasyfikowano: Szadujkę, Orzepowskiego i Burzyńskiego (też na CZ-kach) . Po tym niezbyt ciekawym biegu wystąpili znów główni aktorzy szczecińskiej eliminacji. Zabrakło niestety na starcie Hallman, który nie zdążył naprawić swojego motocykle; zresztą nie spieszył się zbytnio, bo 52 punkty, jakie miał już przed startem przesądzały jego tytuł mistrzowski. Otwarta była tylko sprawa tytułu wicemistrzowskiego. Do którego pretendowali: Robert i Pettersson. Oczywiście między tymi dwoma motocyklistami rozegrała się walka o pierwsze miejsce w tym biegu, tylko, że Robert od startu do mety nie był ani przez chwilę zagrożony na każdym okrążeniu powiększał przewagę nad Petterssonem, prawie deklasując pozostałych. Trzecie miejsce zajął tym razem Czechosłowack — Polas, piąte Fin — Storm, a szóste też Czechosłowack Konecny. W rezultacie, po dwóch biegach klasyfikacja ostatniej eliminacji mistrzostw świata była następująca: Robert — 8 pkt., Pettersson— 6 pkt., Storna — 4 pkt., Potas — 3 pkt.. Konecny — 2 pkt., Wilamowski — 1 pkt. Nieoficjalna, więc punktacja tegorocznych

J. Robert

Mistrzostw Świata jest następująca:

1. T. Hallman (Szwecja) —52 pkt.,

2. J. Robert (Belgia) —50 pkt.,

3. O. Pettersson (Szwecja) — 46 pkt.

4. W. Arbekow (ZSRR) —28 pkt.

Jest to punktacja, dlatego nieoficjalna, w odniesieniu do Roberta i Pettersson, bowiem nie zweryfikowano jeszcze wyników eliminacji w Hiszpanii, po której składano jakieś protesty. Pewny jest tylko tytuł mistrzowski Halmanna. Jak ocenić występy naszych crossowców w porównaniu z najlepszymi w tej dyscyplinie? Bez owijania w bawełnę: nie widać jakoś nadal zmian na lepsze. Można zaryzykować stwierdzenie, że Patyczek i Urbaniak nie ustępują talentem reprezentantom średniego światowego poziomu crossowców, nie mogą jednak jakoś nawiązać kontaktu z tą grupą.

Roger de Coster.

Dysponują niezłymi motocyklami CZ, choć z pewnością nie mogą liczyć na taką ich obsługo jak Czechosłowacy, nie mówiąc juk o tym, że np. Robert ma do dyspozycji na stałe przydzielonego z fabryki mechanika i na każde niemal zawody przygotowują dla niego specjalnie dwie crossówki. Z drugiej jednak strony tenże właśnie Robert najpierw zdobywał opinie świetnego jeźdźca, a dopiero potem zaczęła się nim opiekować fabryka CZ, nie mocna, więc mówić, że tylko dziele opiece producenta motocykli zawdzięcza on świetne wyniki. Nie nasza jest sprawa śledzić i Pokazywać błędy w polityce działaczy kierujących tą dyscyplina. Stwierdzamy tylko, że nasi crossowcy jeżdżą gorzej niż reprezentanci średniej grupy w Europie. A przecież dyscyplina ta, tak bardzo widowiskowa zasługuje na to, aby doprowadzić Ją do przyzwoitego poziomu. Sytuacja ze sprzętem i zawodnikami wydaje się podobna do dyscyplina; żużlowej, a jednak od lat wartość naszych crossowców na rynku międzynarodowym jest niewielka, podczas gdy żużlowcy utrzymują się na czołowym miejscu na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *