Jeździć z Głową – Andrzej Tomiczek

Enduro jest chyba najbardziej sprawiedliwą z konkurencji motocyklowych. Na wynik końcowy większy wpływ ma zawodnik, a nie serwis techniczny. Poza tym, aby wygrywać nie wystarczy wdepnąć na gaz, trzeba tez mieć głowę na karku. Dlatego jak sądzę w ostatnich latach mieliśmy tu spore osiągnięcia – uważa Andrzej Tomiczek, wicemistrz świata z 1991 roku, członek ekipy, która przed rokiem w pięknym stylu triumfowała w Holandii w „Sześciodniówce”, uznawanej za drużynowe mistrzostwa świata.

O Endurowcach było wtedy faktycznie głośno, ale nie zmieniło to w istotny sposób popularności tej dyscypliny. 26-letni zawodnik Klubu Motorowego Mysłowice też zastanawia się – dlaczego. Łatwiej oglądać kibicom motocross, który rozgrywany jest na zamkniętych rundach, niż ich rajdy na długich odcinkach. Ale, od czego jest telewizja, wzorem mogłyby być transmisje stacji zachodnich. Enduro jest według niego najbardziej widowiskowe z konkurencji motocyklowych. Tytuł mistrzów świata, propagandowo słabo został wykorzystany. Tomiczek sam przyznaje, że też miał przez pewien czas wątpliwości czy postawić na motocross czy Enduro. Jedno było od początku pewne, że będzie jeździł na motocyklu. Inaczej zresztą być nie mogło, skoro urodził się w Cieszynie tuż przy torze motocrossowym. Jako 14-latek na swojej motorynce zajął drugie miejsce w mini zawodach, potem jakiś czas jeździł w tajemnicy przed rodzicami. Z trudem ich przekonał, zwłaszcza, że podczas jednego z pierwszych treningów w Cieszyńskim Klubie Motorowym złamał obojczyk.

W 1987 roku w Polsce, w Jeleniej Górze była rozgrywana kolejna edycja „Sześciodniówki”. Gdy otrzymał propozycję przejścia do kadry endurowców i startu, nie wahał się zbyt długo.Andrzej Tomiczek Simson GS 80 1988 Shul DDRFoto.Andrzej Tomiczek Simson GS 80 1988 Shul DDR


Na początku zadecydowała zwykła ciekawość, chęć spróbowania swoich sił w innej konkurencji i oczywiście możliwość startu w mistrzostwach świata. Satysfakcja była duża, bo ukończyłem rajd i zgodnie z regulaminem zdobyłem nawet brązowy medal. Wtedy zdecydowałem się postawić na Enduro, chociaż do dzisiaj startuję w miarę okazji także w motocrossie – mówi Tomiczek.

W dorobku ma dwa tytuły mistrza Polski juniorów w Enduro, trzy seniorów, raz też był mistrzem kraju w motocrossie. Brał udział w siedmiu „Sześciodniówkach”. W 1993 r. w Holandii od początku wierzyli w sukces, chociaż dopisało im trochę szczęście, gdy „foto cela” nie odnotowała jednego z jego przejazdów, ale jury uwierzyło mu na… Słowo. Ich silą były tam seryjne motocykle i wytrzymałość.

Za równie duży sukces, jeśli nie większy, bo indywidualny, uważa tytuł wicemistrza świata, który zdobył trzy lata temu. Lepszy od niego okazał się tylko Włoch Pierro Muraglia. Tomiczek wygrał wówczas 5 z 16 eliminacji. Niestety, start w tej imprezie, co roku jest niemożliwy. Zbyt wiele kosztuje, a Enduro nie przynosi wielkich pieniędzy.

Zawsze na początku sezonu trzeba się zdecydować. Pogodzenie wszystkich imprez jest niemożliwe, chociaż i tak człowiek ściga się niemal w każdy weekend od marca do października. Nawiasem mówiąc dobrze, że zona Karina i kilkumiesięczny syn Adam są wyrozumiali.Głową rolę odgrywają względy Klub nie jest w stanie pomóc we wszystkim. Wiele rzeczy trzeba kupić za własne.Ostatnio mam trochę szczęścia, bo znalazłem sponsora, którym jest Rafineria Trzebinia. Dostałem 150 miln złotych i mogłem kupić motocykl. Ażeby liczyć się na świecie trzeba mieć przynajmniej dwa jeden do treningów, drugi do startów – mówi zawodnik.Andrzej Tomiczek Moto TM 80 (1)

Foto.Andrzej Tomiczek na Moto TM 80


Równie ważne jak sprzęt jest zdrowie – podkreśla Tomiczek, który miał kilka razy poważne kłopoty, gdy złamał nadgarstek czy nogę. Na tydzień przed tegoroczną „Sześciodniówką” w USA pech dał znać znowu o sobie, po raz drugi w karierze złamał obojczyk. Za Ocean pojechał, choć tylko w roli kibica. Polakom nie wiodło się tam specjalnie. Kontuzji przed wyjazdem doznał także inny silny punkt Ryszard Augustyn, a już na miejscu na początku Wojciech Ręcz doznał wstrząsu mózgu. Rozbity zespół nie był oczywiście w stanie obronić tytułu. Na dodatek zawodnicy dopiero w USA dostali część motocykli czterosuwowych, na których mieli startować.

Okazja do rewanżu będzie w tym roku, tym bardziej, że „Sześciodniówką* odbędzie się w Jeleniej Górze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *