Dekade temu odszedł Zbigniew Banasik – Jarosław Ozdoba

      Dokładnie dziesięć lat temu, piętnastego sierpnia 2009 roku zmarł nagle wybitny zawodnik polskiego sportu motocyklowego Zbigniew Banasik. To była wiadomość wprost niewiarygodna i powalająca z nóg. ” Biniola ” w polskim Enduro, czy w innych dyscyplinach motocyklizmu znali po prostu wszyscy. Jego dar zawiązywania serdecznych znajomości był powszechnie znany i ceniony. Dla wielu był nieocenionym autorytetem – zarówno w działalności sportowej, ale także na trasach rajdów, czy torach motocrossowych.

Foto: Zbigniew Banasik przy SWM ISDT 1979


      Zbigniewa Banasika do sportu motocyklowego wypatrzył pół wieku temu na jednym z rajdów popularnych rozgrywanych w Kielcach trener/menadżer Sekcji Motocyklowej KS SHL Wacław Sandecki. Legendarny ” Wacio ” miał niesamowity dar wyławiania talentów, które potem brylowały na rajdowych trasach. I tym razem się nie pomylił stwierdzając, że młody wówczas, Zbyszek Banasik ma wielki talent i daleko zajedzie.
     Zbigniew Banasik zasilił szeregi Zespołu Fabrycznego SHL ( a dostać się tam wcale nie było łatwą sztuką! ), by rozpocząć swą przebogatą – trwającą lat czterdzieści! – karierę w sporcie motocyklowym. Rozpoczął od rajdów obserwowanych, czyli triali. Było to znakomite przygotowanie kondycyjno-techniczne, a zarazem konieczność. Rajdy szosowo-terenowe ( czyli obecnie Enduro ) wówczas ledwo zipały, a ich utrzymanie przy życiu oraz późniejsze sukcesy można zawdzięczać energii kilkunastu entuzjastów z Mirosławem Malcem na czele.

Foto: Zbigniew Banasik Poznań


     A propos tego ostatniego… Trener kadry narodowej w rajdach szosowo-terenowych dość szybko wykrył, że Zbigniew Banasik oprócz talentu do jazdy terenowym motocyklem ma również ogromną siłę i potężną wytrzymałość, a ponadto smykałkę do mechaniki. Tak oto „ Biniol ” trafił do kadry w rajdach Enduro. W rajdach był podporą zespołu Sekcji Motorowej KSS/MKS Korona Kielce zdobywając z klubem wielokrotnie Mistrzostwo Polski drużynowo i indywidualnie. Doszły do tego udane starty w Mistrzostwach Europy, Pucharze Pokoju i Przyjaźni oraz w Sześciodniówkach Motocyklowych. Na Six Days Zbigniew Banasik zaliczył sporo przygód, czego bilansem jest start w czternastu edycjach Sześciodniówki i ukończenie ośmiu. Nigdy nie pękał zawodnik, a tylko czasem sprzęt odmawiał posłuszeństwa.
     Nie można nie wspomnieć, że Zbigniew Banasik był też uznanym szkoleniowcem i wychowawcą rajdowej młodzieży. Zresztą nie bez przesady będzie napisać, iż bez atmosfery rajdów Enduro lub motocrossów po prostu nie mógł żyć. Uwielbiał jazdę po leśnych ostępach, a na próbach szokował szybkością i stylem jazdy. Był też duszą towarzystwa. Wielu zawodników zdobywało pierwsze szlify u Zbyszka Banasika i do dziś się z dumą do tego przyznaje. Niejednego nauczył umiejętności zmiany opony za pomocą łyżek, czy mechaniki przy motocyklu. Nie cierpiał przy tym niechlujstwa i bylejakości. Co do przygotowania sprzętu na zawody – był wzorem do naśladowania. Swego czasu znany zawodnik wyścigów motocyklowych Jerzy Nieczypurenko stwierdził z nutą sympatii: ” W Kielcach to tylko w Enduro jeżdżą! Ten poje…ny Banasik do tego was na pewno namówił! „.
     Wprost trudno uwierzyć, że Zbigniewa Banasika nie ma wśród nas już dziesięć lat. Wciąż brakuje jego specyficznej atmosfery, powiedzonek, zachowania, dowcipu…
     Zbigniew Banasik zmarł na atak serca podczas Mistrzostw Europy w rajdach Enduro w słowackim Vysnym Mydzevie 15 sierpnia 2009 roku. Nie da się ukryć, że bardzo Go brakuje w środowisku polskich rajdów Enduro…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *