Bez oklasków Styczeń 1980 roku

Mirosław Malec kiedyś jeden z najlepszych naszych motocyklistów dziś trener koordynator kadry wymyślił przed kilku laty receptę na sukces, Gdy okazało się ze tendencje organizatorów dużych międzynarodowych rajdów szosowo terenowych zmierzają ku coraz większym szybkościom zwłaszcza na odcinkach terenowych wpadł na pomysł żeby kandydatów na mistrzów w tej dyscyplinie poszukać wśród motocrossowców. Oni przecież jak nikt inny nawykli są do ostrego jeżdżenia po wertepach i zazwyczaj mają dość dobre przygotowania kondycyjne. Wystarczy doszkolić ich w tajnikach radowania i można popróbować szczęścia w mistrzostwach Europy tak przekonywał opornych Mirosław Malec wydzielono, więc grupę motocrossowców a wśród nich znalazł się Stanisław Olszewski z Olsztyńskiego Klubu Sportowego Stomil działającym pod patronem OZOS.

Olszewski Stanislaw Simson 75

Umówiliśmy się na spotkanie w warsztacie klubowym na terenie zakładu tuz obok olbrzymiej hali gdzie powstają wielkogabarytowe opony dla taboru ciężarowego. Do tej pory znaliśmy się tylko z przelotnych spotkań na zawodach gdzie nie ma czasu na dłuższą rozmowę do zawodnicy, co innego mają wtedy w głowie. Ciekawiło mnie jak jest, na co dzień wielokrotny mistrz Polski a po za tym wicemistrz i ostatnio mistrz Europy w rajdach szybkościowych obecnie nazywające się Enduro. Zawahał się przed podaniem ręki:

Przepraszam jestem trochę umorusany, bo roboty przy motocyklach mamy po uszy a po każdym treningu obsługa każdego trwa, co najmniej pięć godzin….

Więc okazuje się ze w klubie nie rozpieszczamy się mistrzów. Pierwsze minuty rozmowy ze Stanisławem Olszewskim przekonują ze nic w nim z gwiazdorstwa wielu innych mistrzów. Doczekał się największego sukcesu, o jakim marzyć może rajdowiec dopiero w wieku lat, 30 gdy inni myślą już o sportowej emeryturze. Pytam, jaką satysfakcje ma z tytułu mistrza Europy?

To, że jako pierwszego zgłoszono mnie do plebiscytu Przeglądu sportowego

Odpowiada Stanisław Olszewski po namyśle.. To duża przyjemność wiedzieć ze dzięki mnie dostrzeżono wreszcie tę dyscyplinę, bo jak do tej pory interesowali się tym tylko zagorzali miłości motocykli Zresztą z początku prasa nie dostrzegała ze walczę o tytuł.

S.Olszewski Simson GS

A walka w sezonie 1979 roku w mistrzostwach Europy była nie łatwa. Stanisław Olszewski startował w 14 eliminacjach i nigdy nie był klasyfikowany niżej niż na drugiego miejsca. Zaprocentowały lata spędzone na motocrossowych torach solidna praca nad sobą i sprzętu. Gdy przed kilku laty kierownictwo działu sportu Simsona w Shul NRD nie bez udziału trenera Mirosława Malca dostrzegło Stanisława Olszewskiego zaproponowało mu najlepsze egzemplarze wyczynowego Simsona GS 75. Teraz jest tak, gdy tylko trzeba dają mu do wyboru kilka motocykli Simson i pełen serwis na zawodach, więc o sprzęt głowa nie boli.. Firma Simson poszła nieco dalej w klasach 75cm i 100cm i zaopatrzyła całą naszą kadrę narodową w ich sprzęt.

Tak, więc wydawałoby się ze nasz mistrz Europy powonienie mieć teraz jeden tylko problem jak utrzymać się na szczycie? Oczywiście ze nie ma zamiaru jeszcze rozstawać się ze sportem, ale w racji wieku i odpowiedzialności za los rodziny rodzą się czasami wątpliwości..

Żona i moje dwie córki już się przyzwyczaiły do mojej stałej prawie nieobecności w domu, bo bywa ze z jednych zawodów jedzie się na inne zawody. Najbardziej jednak obawiam się momentów znużenia. Bywa tak w trakcie sezonu ze ma się dosyć motocykli i koczowniczego życia, ale gdy w lecie aplikują nam dwa tygodnie absolutnej separacji od motocykla już pod koniec tego okresu czuje się głód. Inny niepokój to obawa przed kontuzją na to narażony jest każdy, kto siada na motocykl i startuje w wysokim wyczynie. Ja swoją życiową jak się wydaje kontuzje mam już za sobą. W 1977 roku na tydzień przed Sześciodniówką był motocross w Kamieniu Pomorskim zaraz po starcie przewróciłem się i kilku zawodników po prostu przejechało po mnie. W rezultacie miałem rozerwany staw Barkowo-obojczykowy, co kosztowało mnie siedem miesięcy leczenia. Szczęśliwie natomiast uniknąłem złamań, bo to jest główne zagrożenie w tych dyscyplinach. Ale często zdarza się ze dochodzi do kontuzji nie z winy zawodnika. Bywa i tak niestety, że ludzie z niskimi instynktami kładą na trasie np. belki w poprzek rowu, którym wiedzie trasa. Nie trudno sobie wyobrazić, co się dzieje wtedy z zawodnikiem. Właśnie przez złamania kończyn musiał skończyć starty w rajdach Czesław Obłoczyński o wiele młodszy wiekowo ode mnie. Szkoda, bo to olbrzymi talent z niego jest. Bywa tez ze organizatorzy przesadzą z utrudnieniami trasy i wtedy niebezpieczeństwo czeka na każdych 100 metrach. W Bergamo we Włoszech na przykład Włosi wyznaczają takie trasy na skalnych pólkach gdzie po jednej stronie ściana a po drugiej przepaść nie można przez zakręt przejechać motocyklem. Byłem tam i radziłem sobie w ten sposób ze dojeżdżałem motocyklem do takiego wirażu zsiadałem z motocykla kładłem go na bok blisko ściany i obracałem go w kierunku dalszej jazdy potem wystarczyło tylko przesunąć się nieco do przodu wsiąść i można było już jechać dalej. Znam takie przypadki ze zawodnicy po przejechaniu części tej trasy wracali do hotelu i przyrzekali ze już nigdy nie wrócą do Bergamo. W przyszłym roku ma tam własnie być sześciodniówka i jeśli organizatorzy się nie pohamują może być tak ze nikt jej nie ukończy

Stanisław Olszewski startuje już 14 lat Miał w swojej karierze kilka mistrzostw Polski w motocrossach był mistrzem krajów socjalistycznych a w tym sezonie będzie bronił tytułu mistrza Europy w klasie 75c. Miedzy startami pracuje, jako mechanik w warsztacie klubowym przy motocyklach kolegów z sekcji. Uprawia dyscyplinę, która nie cieszy się przesadną popularnością i uznaniem, bo teraz wszyscy zafascynowani sportem automobilizmem. Bez oklasków rzesz kibiców wzbogacił sport Polski o jeszcze jedno mistrzostwo Europy i nie ma zamiaru na tym poprzestać. Ma nadzieje ze dla wyczynowego motocyklizmu przyjdą lepsze czasy, gdy stworzy się u nas kategorie młodzieżową w klasie 50cm dla kilkuletnich chłopców wtedy skończy starty może zamieć się tymi młokosami

Txt. Bogusław Koperski  

1 thought on “Bez oklasków Styczeń 1980 roku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *