Bal Połamańców ISDE 1991 Povazska Bystrzyca- JANUSZ ŚMIIOWSKI

Przed dziecięciu laty, kiedy Povazska Bystrzyca po raz drugi gościła uczestników Sześciodniówki z międzynarodowym jury, czyli władzami rajdu uporano się dość szybko. Najpierw wydano małe przyjęcie, były toasty i wiele słowackiej gościnności, a po wyjściu z restauracji… nieoczekiwana kontrola drogowa. Odebrano prawo jazdy, był jeden przypadek aresztowania, potem z jury nie miano takich kłopotów , jak podczas 66 Sześciodniówki, gdy grupa Mario Tremaglii ani myślała ułatwiać zadania ekipom gospodarzy Mimo długich przygotowań, zgromadzenia pokaźnych środków, kontaktów z najlepszymi fabrycznymi ekipami, Czechosłowacy z kretesem przegrali mistrzostwa świata. Nie udało im się poprawić własnych rekordów — 15 World Trophy i 17 sukcesów w Srebrnej Wazie.

RECYDYWISTA VALEK

Złośliwi powiedzą, iż Polska zajęła w konkurencji juniorów nie trzecie, a ostatnie miejsce ! — dotyczy zespołów, które ukończyły Six Days w komplecie, Czechosłowacy stracili Bera na (4 dzień), Szwedzi Svenssona (3), Hiszpanie Aguilara (3), Niemcy Teucherta (2), Finowie Silvana (1), Brytyjczycy, już mający nas wyprzedzić, w piątym dniu zostali zdekompletowani na skutek defektów (Mitson i Nixon), zaś na samym dole znaleźli się faworyci — Francuzi bez Esquirola i Charbonniera (3), Włosi pozbawieni Trussardiego -(l) i Santagiuliany (3).

Otóż w tej imprezie w mocno nieżyciowym regulaminie chodzi przede wszystkim o jedno — by wystartować we czwórkę czy szóstkę i w tej samej liczbie dotrzeć do mety. Czysto sportowa rywalizacja — wyniki prób schodzą na dalszy plan. Wszystko przekreśla jedna awaria lub kontuzja, spada się w klasyfikacji wskutek jakiegoś banalnego spóźnienia. Przykładowo Maciej Wróbel byłby w klasie 80 przed wicemistrzem świata Andrzejem Tomiczkiem, gdyby trzeciego dnia nie podjechał na PKC… dwie sekundy za wcześnie. Bielszczaninowi doliczono 60 pkt. kary, czego na próbach nie dało się już odrobić. Bywało, że taki balast spadał na, zawodnika bez jego winy. Czas wjazdu kontroluje obecny przed PKC menażer ekipy i jeżeli on popełni błąd… Petr Valek, uczestnik 19 Sześciodniówek, wysłał reprezentacyjnego juniora Jaroslava Berana aż cztery minuty przed jego kolejnością, powtarzając swoją słynną pomyłkę z Wyspy Man, kiedy to zawodnik teamu Trophy wjechał według instrukcji tegoż Valka 10 minut za wcześnie!

SZPITAL NA AUTOKEMPINGU

Wracając do naszych juniorów, akurat w ich przypadku nikt nie liczył, że zdołają dotrzeć do mety we czwórkę. Trzech debiutantów z zaliczonym jednym, czy dwoma rajdami do MS, wyszkolonych na krajowych imprezach, gdzie z reguły unika się trudnych tras i wielokilometrowych przejazdów, żeby… nie psuć drogich motocykli. 23-letni Bogdan Warchoł z Nowego Kościoła k. Jeleniej Góry, 18-latkowie Wojciech Rencz z Wrocławia i Mariusz Czachor z Warszawy oraz młodszy o rok Wiktor Iwański z Jeleniej, uzyskali najlepszy rezultat polskiego teamu w Srebrnej Wazie od 1978 roku (druga lokata w szwedzkim High Chaparral). W 1977, również w Povażskiej nasza młodzież zajęła takie samo, trzecie miejsce, zaś w 1979 była o krok od wielkiego sukcesu. Gdyby mechanik nie podał Gancewskiemu niewłaściwej zębatki… ISDE jest grą błędów. .

Poza tym trzeba mieć charakter. Doktor Jacek Kwarecki, weteran dziewięciu Sześciodniowej codziennie przyjmował na auto kempingu nowych pacjentów. Gancewski (w lipcu złamanie miednicy), i Wróbel (kolano) właściwie nie powinni wystartować. Iwański na pierwszej próbie crossowej 1 dnia uszkodził prawy nadgarstek, Renczowi puchł przegub, prawdopodobnie wskutek pęknięcia kości, Tomiczek czwartego dnia rozbił bark, zaś w piątek Wróbel zranił stopę, a Iwański dłoń i lewe kolano. Jakimś cudem żaden z nich się nie wycofał.

BEZ FAIR PIAY

Trzeba też umieć sprytnie omijać regulamin. Gdyby serwisant „ Simsona z 18-letnim stażem, Stefan Mauresberger nie pomógł Wojtkowi Renczowi, podrzucając wodzik i asystując przy naprawie uszkodzonej 80-tki, juniorzy straciliby wszelkie szanse już pierwszego dnia. Pech chciał, że wodzik nie pasował do pokrywy skrzyni biegów, rozbierano ją cztery razy, wreszcie Stefan pożyczył wrocławianinowi pokrywę ze swojego Simsona. Uciekło 46 minut na PKC 8, czyli 2760 punktów — Polska bez tej kary finiszowałaby tuż za USA! Nie wiadomo, dlaczego wrócił do klasyfikacji holenderski junior Rine Streppel, zdyskwalifikowany za tankowanie przy włączonym silniku. Wtedy też mielibyśmy drugą lokatę.

Cieszmy się jednak z czterech kryształowych pucharów, odebranych za trzecią lokatę w sobotni wieczór podczas uroczystości zakończenia Sestidenni w Disco Barze hali sportowej. Seniorzy mają szóstą — tu bez, znaczenia były drobne spóźnienia Tomiczka, Wróbla i starszego z braci Czachorów, któremu ostatecznie nie dopisano 4 minut, początkowo na skutek omyłki wliczonych posiadaczowi sąsiedniego numeru w klasie 125, Stefano Passeri. Była okazja, żeby się przyznać i sięgnąć po jeszcze jeden puchar — Fair Play. A tak przypadł on Australii jeżykowi Markowi Peacockowi, który pomagał na trasie jednemu z Anglików. W każdym razie tak zgodnie twierdzili gdy Peacock zwrócił się do jury z prośbą o anulowanie mu spóźnienia.

KTO DO AUSTRALII?

Podczas spotkania z prezesem Witkowskim, w ostatnim rzędzie stali dwaj Niemcy, bez których juniorzy nie mieliby szans. Obaj prawdopodobnie ostatni raz pakowali swoje Simsony na Sześciodniówce Stefan Mauresberger nie zamierza zrywać z enduro mechanik Ewald Schneiderwind, kiedyś świetny zawodnik, dwukrotny mistrz Europy, chyba tez nie, skoro jest związany z rajdem od 30 lat. Ale perspektywy tego sportu nie wyglądają różowo ani w fabryce w Suhl, ani na terenie Niemiec i tamtejsi dziennikarze przypuszczają, że za rok, dwa enduro wymrze za Odrą, wytępione przez Zielonych.

Na razie mamy Australię, a konkretnie Cessnock w Nowej Południowej Walii — miejsce 67 Sześciodniówki w 1992. Rejs z Frankfurtu do Sydney kosztuje w liniach Qantas 2600 marek, koszt przewozu motocykla do Londynu (tam samolotem, z powrotem statkiem) — 1270 dol. australijskich. Można na miejscu wynająć Yamahę, przykładowo nowy model YZ125 za 1500 dolarów.

Czy PZM zdecyduje się wysłać choćby symboliczną ekipę?

Słowacka Sześciodniówka wliczając przygotowania i zakup pojazdów, kosztowała miliard złotych. W zbliżonej kwocie zmieściłaby się australijska wyprawa jednego zespołu. Seniorzy czy juniorzy? Przed startem w Povażskiej obiecano tym, którzy zdobędą złote medale, wyjazd do Cessnock w 1992, lecz wynik ekipy do lat 23 zupełnie zmienił sytuację. — Oni powinni tam jechać — mówił w Sverepcu prezes Witkowski. — To będzie przecież trzon naszego teamu Trophy podczas następnej polskiej Sześciodniówki w 1995.

Wcześniej asów enduro czekają jeszcze indywidualne MS, na które typowani są Tomiczek, Wróbel i Przybyła. Dla naszych talentów zabrakło ofert ze strony firm motocyklowych, znaleźli się tylko chętni do wyposażenia kierowców TM w ubiory, buty i kaski. Cóż, prawdziwych profi z intratnymi kontraktami jest w tym sporcie niewielu..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *