Andrzej Tomiczek i jego TM80

Rok 1991 był drugim sezonem działalności indywidualnych Mistrzostw Świata w rajdach Enduro – poprzednio walczono o tytuły w serialu Mistrzostw Europy. Zmiana statusu mistrzostw poza podniesieniem prestiżu zawodów przyniosła także wzrost zainteresowania ze strony fabryk motocykli, sponsorów, no i mediów.

Stacja Screensportu zaklepała sobie wyłączność na relacje w TV, co ciekawe owe programy cieszyły się wówczas dość sporą oglądalnością. Akurat Enduro nie jest zbyt medialną dyscypliną motocyklizmu, a pokazanie jak Pan Bóg przykazał rajdu za pomocą kamery niejednokrotnie stanowi poważne wyzwanie merytoryczno-logistyczne.

Dla polskich sympatyków sportów motorowych, a Enduro w szczególności sezon 1991 był radosny, i to raczej niespodziewanie. A ową niespodzianką było to, że Andrzej Tomiczek, reprezentant BKM Bielsko-Biała został wicemistrzem świata w klasie 80, odnosząc po drodze kilka spektakularnych zwycięstw, ale też zaznając goryczy porażki i chwil zwątpienia.

Ale tak to właśnie w sporcie bywa… No dobrze, ale jak to było z sukcesem motocyklisty z Cieszyna przed dwudziestu laty? O tym trzeba jednak opowiedzieć po kolei…

Przed sezonem roku 1991 okazało się, że raczej nie za bardzo możemy liczyć na dostawę Simsonów w klasach 80 i 125. Firma z Suhl zawdzięczająca polskim motocyklistom ( Olszewski, Nowicki, Banasik, Gancewski, Kasperek, czy Przybyła) sporą kolekcję tytułów w Mistrzostwach Europy i medali zdobytych na Sześciodniówkach, po zjednoczeniu Niemiec i przekształceniu z przedsiębiorstwa państwowego w spółkę wpadła w poważne tarapaty finansowe. Słynny Dział Sportu Simsona kierowany przez Manfreda Voegla mając w perspektywie walkę o przetrwanie zobowiązał się jedynie dostarczyć motocykl klasy 80 po Thomasie Bieberbach – mistrzowi świata z ubiegłego sezonu, oraz w miarę możliwości delegować na imprezy jednego lub dwóch serwisantów.

Klasa 80 od momentu jej powołania aż do likwidacji po sezonie 1993 była koronną dla zawodników znad Wisły, tu odnosiliśmy nasze największe sukcesy. By nie tracić kontaktu z czołówką zdecydowano o przydzieleniu fabrycznego Simsona Maciejowi Wróblowi.

Za pieniądze PZMot zakupiono w salonie fabrycznym siedziby TM-a w Pesaro dwa seryjne TM 80 Enduro. Jeden z przeznaczeniem dla Andrzeja Tomiczka, drugi pozostał w dyspozycji trenera kadry Krzysztofa Serwina, który podjął się pełnienia roli ” Krasnoludka ” naszej eksportowej dwójki w Enduro. Do zakupionych nad Adriatykiem motocykli dorzucono w ” gratisie ” trochę części i plastików oraz życzenia szczęścia w startach. Jak się okazało – prorocze?Andrzej Tomiczek Moto TM 80 (4)Foto: nr 110 Andrzej Tomiczek na swoim Moto TM 80


Pierwszy rajd serialu MŚ anno 1991 przeprowadzono w hiszpańskiej Olianie pośród malowniczej scenerii Pirenejów. Ktoś przespał sprawę terminowego wysłania zgłoszeń naszej dwójki i Polacy startowali z ostatnimi numerami w klasie. W sobotę Andrzej Tomiczek ukończył zmagania na siódmym miejscu, Maciej Wróbel był ósmy.

Niedziela zakończyła się czwartą lokatą kierowcy TM-a. Simson 80 WKH dosiadany przez Wróbla pozwolił na szóste miejsce w klasie. Początek wypadł, zatem nie najgorzej. Tydzień po rajdzie w Hiszpanii kolorowy cyrk Enduro zawitał do francuskiego Montelimar, by w weekend 27-28 kwietnia gościć uczestników trzeciej i czwartej eliminacji serialu mistrzowskiego.

Nasi znów bez zgłoszeń, więc formalności trzeba było załatwiać na biegu w biurze zawodów. Niezłe lokaty z Oliany traktowano, jako dobry prognostyk. Tym razem jednak górą była prognoza pogody. Ambicje naszych osiemdziesiąt karzy ostudziła ulewa i grząska, błotnista-śliska trasa. Pierwszego dnia lepiej radził sobie Maciej Wróbel, który był ósmy.Andrzej Tomiczek Moto TM 80 (1)Foto: Andrzej Tomiczek  Moto TM 80


Andrzej Tomiczek osiągnął metę na jedenastym miejscu. W niedzielę Polacy poprawili lokaty zajmując odpowiednio: szóste ( Tomiczek) i siódme ( Wróbel) miejsce w klasie. Pierwszy weekend czerwca 1991 zarezerwowano, jako termin rozegranej w fińskim Jaemsae piątej i szóstej eliminacji serialu Mistrzostw Świata Enduro. I tu nastąpiła największa niespodzianka ze strony naszych motocyklistów. Po raz pierwszy w historii MŚ polski motocyklista stanął na najwyższym stopniu podium. I to dwukrotnie!

Wyczynu tego dokonał Andrzej Tomiczek. Mało tego! Maciej Wróbel na odbiegającym od konkurencji Simsonie w sobotę był drugi, a w niedzielę trzeci. Wyniki z Jaemsae ulokowały Andrzeja Tomiczka na drugim miejscu w klasyfikacji klasy 80, co stanowiło w środowisku sensację, co się zowie. Swoją opiekę zaofiarowała firma Moto TM, więc motocykl trenera Serwina przestał pełnić rolę ewentualnego ruchomego magazynu części.

Kibice Enduro, nie tylko w kraju, musieli przygotować się na kolejną porcję pozytywnych wzruszeń. W tydzień po imprezie w Finlandii kolorowa karawana spod znaku Enduro przeniosła się do Szwecji, a konkretnie w okolice Vimmerby, by w weekend ósmego i dziewiątego czerwca 1991 roku rozegrać tam siódmą i ósmą eliminację cyklu. Znów nie obyło się bez radosnej sensacji. Andrzej Tomiczek na sklepowym TM 80 pokonał po raz trzeci z rzędu rywali ze swojej klasy dysponujących fabrycznie przygotowanymi motocyklami. W niedzielę był drugi za późniejszym mistrzem świata i swoim najpoważniejszym rywalem Włochem Pierfranco Muraglią.

Maciej Wróbel pomstujący na swojego Simsona i jego słabe osiągi dojechał pomimo trudnych warunków na trasie na czwartym i siódmym miejscu. Co było dalej? Dwa tygodnie przerwy i rajd z bazą we włoskim La Rufina. Andrzej Tomiczek, jako pretendent do drugiego miejsca w osiemdziesiątkach obserwowany był ze szczególną uwagą przez bossów TM-a i… Konkurentów. Mimo takiej presji ukończył te zawody z trzecią i czwartą lokatą, co umocniło go za plecami Muraglii.Maciej Wróbel simson GS 80Foto. Maciej Wróbel Simson WKH 80


Firma z Pesaro coraz bardziej angażowała się w pomoc naszemu zawodnikowi. Było nawet zabawnie, gdyż okazało się, że seryjny silnik w motocyklu Tomiczka nie za bardzo jest kompatybilny z zestawem akcesoriów wożonych w busach przez serwisantów TM-a. Nie pasowały na przykład łożyska na wale korbowym. I właśnie na gruncie opieki fabrycznej wynikły niebawem pewne uzasadnione niesnaski… Przed zawodami z bazą w Borgo Maggiore na terenie Republiki San Marino nasi odwiedzili fabrykę Moto TM. W gruncie rzeczy chodziło jedynie o nowy tłok do silnika pracującego w motocyklu Andrzeja Tomiczka. Ale w firmie uparto się na kurtuazję i wymieniono cały zespół napędowy na, według zapewnień ludzi z Pesaro, w wykonaniu specjalnym – Factory Engine. Efekt był jednakże odwrotny od zamierzonego. 29 I 30 czerwca 1991 w San Marino Andrzejowi Tomiczkowi nie przybył na koncie nawet punkt!

Silnik systematycznie tracił moc, aby w końcu wyzionąć ducha w efektownej eksplozji dwadzieścia kilometrów przed metą pierwszego dnia. Rozerwany cylinder, strzaskany tłok, rozciągnięty korbowód – oto bilans zniszczeń… Silnik, a właściwie jego wrak zwrócono w Pesaro odbierając poprzedni, w którym profilaktycznie zamontowano nowy tłok. Okazał się jednostką nad podziw solidną i niezawodną, czego dowiodły kolejne zawody.

Rozegrany w terminie 20-21 lipca 1991 roku 49 Rajd Świętokrzyski z bazą w Miedzianej Górze był kolejnym w tym sezonie popisem Andrzeja Tomiczka, który w obydwa dni rozgromił konkurencję w klasie 80. Tytuł wicemistrza świata był coraz bardziej w zasięgu zawodnika BKM. Ale – bagatela! – Do przejechania i to z dobrym skutkiem był jeszcze ostatni rajd serialu MŚ zorganizowany w niemieckim Muenster w terminie 27-28 lipca. I tu wszystko stało się jasne. Andrzej Tomiczek był szósty i trzeci, co wystarczyło do zdobycia okazałego pucharu za drugie miejsce w osiemdziesiątkach na koniec sezonu i tytuł wicemistrza świata w tej klasie. Był to pierwszy duży sukces polskiego motocyklisty od wprowadzenia w miejsce mistrzostw kontynentalnych mistrzostw globu.

Od tamtych czasów minęło dwadzieścia lat, w rajdach Enduro nasi zawodnicy dość regularnie odnoszą mniejsze, czy większe sukcesy. Nazwiska Bartosza Obłuckiego, Tadeusza Błażusiaka, czy Michała Szustera są znane z dobrej strony w światku Enduro i pozwalają na szczyptę optymizmu, co do możliwości naszych motocyklistów w tej dyscyplinie. A tak przy okazji, czyż nie brzmi to anegdotycznie, że Andrzej Tomiczek na zwykłym, sklepowym motocyklu dwadzieścia lat temu skroił skórę wielu sowicie opłacanym ” profil „, których motocykle były ( od sztuki) warte lekko licząc około dziesięć razy więcej niż ” srebrny ” TM 80 Enduro sympatycznego cieszynianina.

TXT Jarosław Ozdoba

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *