69 Sześciodniówka Motocyklowa – Tulsa ( USA ) 1994.09.20-25.

Podczas rozgrywanej w okolicach holenderskiego Assen w październiku 1993 roku 68 Sześciodniówki Motocyklowej szóstka polskich motocyklistów zdobyła główne trofeum imprezy – puchar World Trophy, a co za tym idzie tytuł Drużynowego Mistrza Świata w rajdach Enduro. Piękny i wymarzony sukces polskiego motocyklizmu.

Kolejną edycję International Six Days Enduro zaplanowano na 20-25 września 1994 roku w USA z bazą w Tulsa w stanie Oklahoma. Była to ostatnia Sześciodniówka rozgrywana według zasady, że liczy się wysiłek całego zespołu, a regulamin za brak na mecie etapu jednego z motocyklistów przewidywał karę nie do odrobienia – bagatela: 15 000 punktów od utraconego zawodnika lub zawodników w zależności od skali pecha.

Zespół obrońców tytułu World Trophy początkowo miał przedstawiać się następująco: Maciej Wróbel ( BKM Bielsko-Biała); Wiktor Iwański ( Automobilklub Głogów); Sebastian Krywult ( BKM Bielsko-Biała); Wojciech Rencz ( Automobilklub Głogów); Andrzej Tomiczek ( Automobilklub Głogów) i Ryszard Augustyn ( RTM Radom). W ścisłej rezerwie trener kadry Ryszard Gancewski pozostawił Marka Dąbrowskiego i Jacka Czachora ( obaj Automobilklub Polski Warszawa). Zmiana regulaminowa wprowadzona przez FIM, a dotycząca redukcji klas – skasowano tradycyjnie ” polską ” klasę 80, połączono ze sobą klasy 250 i 500 tworząc twór o nazwie Powyżej 175; w sumie z byłych sześciu pozostały cztery klasy – spowodowała roszady w polskim zespole zgłoszonym w kategorii World Trophy. Maciej Wróbel, Sebastian Krywult i Wiktor Iwański mieli wystartować w klasie 125. Wojciech Rencz został zgłoszony w klasie Powyżej 175. Andrzej Tomiczek miał startować w klasie 4T 350. Ryszard Augustyn miał zasilić klasę 4T 500.

Niestety! Na trzy tygodnie przed inauguracją zmagań w 69 ISDE w polskim obozie doszło do nielichego wstrząsu! Podczas startu w motocrossowych Mistrzostwach Polski w Lidzbarku Warmińskim ( 1994.08.28) Ryszard Augustyn uczestniczył podczas drugiego wyścigu w karambolu i doznał urazu łękotki. Który to już raz nieszczęsne kolano pokrzyżowało sportowe plany Ryszarda Augustyna? W każdym razie – koniec marzeń o starcie w amerykańskiej Six Days!

Tydzień później podczas rajdu Enduro do Mistrzostw Polski rozgrywanego w okolicach Ostródy ( 1994.09.03-04.) Złamania obojczyka doznał Andrzej Tomiczek. Kolejny mocny punkt naszej reprezentacji na 69 ISDE wypadł z gry…

W zaistniałej sytuacji trener Ryszard Gancewski zmuszony został do dokonania istotnych korekt w składzie zespołu World Trophy. Do reprezentacji dołączyli Jacek Czachor i Marek Dąbrowski. Ten ostatni wszedł do klasy 125 w miejsce Macieja Wróbla, który przeszedł do kategorii 4T 350. Jacek Czachor znalazł się w towarzystwie spod znaku 4T 500.

Firma Moto TM, pomimo dobrze układającej się i przekładającej na niezłe wyniki, trwającej od 1991 roku współpracy, narzuciła niekorzystne warunki finansowe. Postanowiono, zatem skorzystać z oferty miejscowego dilera austriackiego KTM-a. Model 125 EXC rodem z Mattighofen dosiedli: Sebastian Krywult, Wiktor Iwański i Marek Dąbrowski. Do KTM-a 300 EXC ( takiego samego modelu używał w Mistrzostwach Polski) przymierzył się Wojciech Rencz. Na 350 LC4 wsiadł Maciej Wróbel. Jacek Czachor zasiadł za sterami modelu 620 LC4. Przed imprezą, już na miejscu, należało te motocykle złożyć, dotrzeć, przygotować, ustawić i oswoić się z nimi. Miały przecież dobrze służyć naszym zawodnikom przez prawie tydzień trwania Sześciodniówki Motocyklowej. Polacy otrzymali następujące numery startowe: 115 – Wiktor Iwański; 124 – Sebastian Krywult; 131 – Marek Dąbrowski; 252 – Wojciech Rencz; 655 – Maciej Wróbel; 421 – Jacek Czachor

69 International Six Days Enduro rozegrała się w całości na prywatnym terenie o powierzchni 30 tysięcy akrów ( nie znam się na amerykańskich wielkościach rolniczych, więc nie wiem ile to będzie w hektarach) należącym do Jacka Zinka. Podłoże obfitowało w ostre kamienie i skałki ukryte w trawie, co było zmorą tej Sześciodniówki. Poza tym sporo pokręconych szlaków, leśnych duktów, przepraw przez strumienie, wąwozy i wzniesienia. Amerykanie postanowili wrócić do korzeni Six Days – równej walki zarówno na trasie, jak i na próbach szybkości.

Inna sprawa, że organizatorzy tej edycji ISDE postawili na zasadę maksymalnego zysku przy minimum kosztów własnych. Stąd często spotykana niekompetencja osób funkcyjnych działających na zasadzie wolontariatu, oraz dochodzące do pogranicza absurdu oszczędności organizacyjne ( sędziowie na Punktach Kontroli Czasu dysponowali jedynie prywatnymi baldachimami, własne były też krzesełka, stoliki i sprzęt biurowy). Za to drożyzna panowała niesamowita, nie do przyjęcia nawet dla najbardziej zamożnych nacji.

Pierwszy dzień Sześciodniówki przebiegł tradycyjnie pod znakiem luźnych czasów, ale ostra rywalizacja toczyła się na próbach terenowych i na trudnych odcinkach na trasie. Polacy na dwunastym miejscu w World Trophy. Jacek Czachor złapał dwie minuty spóźnienia praktycznie już na mecie. Z drżącymi ze zmęczenia od narowów ciężkiego KTM-a 620 LC4 rękami nie zdołał o czasie zmienić tylnej opony, choć już był w ogródku, już witał się z gąską… Na bolące przedramiona narzekali nie tylko Polacy, dziurawa, twarda nawierzchnia zrobiła swoje.

Drugiego dnia 69 Sześciodniówki Motocyklowej Polska awansuje na ósmą lokatę w najważniejszej kategorii imprezy. Nie obyło się – jak to w Six Days – bez przygód. Jacek Czachor ” poszedł w kozły ” i potem przez długie 21 minut walczył z upartym silnikiem by go uruchomić, co w starych czterosuwowych modelach KTM-a, Husaberga i Husqvarny nie było taką prostą sprawą. Maciej Wróbel dwukrotnie ( najpierw przód, potem tył) wymieniał dętki przebite na ukrytych w trawie ostrych kamieniach. Dętkę w przednim kole uszkodzoną w podobnych okolicznościach wymieniał także Wiktor Iwański.

W nocy poprzedzającej trzeci dzień International Six Days Enduro w Tulsa mocno popadało, była gwałtowna burza. To chyba tłumaczy, skąd w beczce z paliwem dla dwusuwowych motocykli Polaków znalazło się kilka litrów wody. Markowi Dąbrowskiemu, Sebastianowi Krywultowi, Wiktorowi Iwańskiemu i Wojciechowi Renczowi czyszczenie gaźników, zbiorników paliwa, usuwanie rozcieńczonej wodą mieszanki zajęło w sumie półtorej godziny już na starcie etapu. 5400 Punktów do tyłu! Ale to nie koniec afer trzeciego dnia 69 Sześciodniówki Motocyklowej.

W kraksie poturbował się Wojciech Rencz ( w efekcie lekki wstrząs mózgu, pęknięcie kości udowej i niewielkie potłuczenia) i musiał podjąć trudną i gorzką decyzję o wycofaniu się z rywalizacji w Six Days. Jak się wali, to już na całego? Także trzeciego dnia nogę w kostce skręcił Sebastian Krywult. Ponieważ zespół i tak się już nam posypał, więc ze zrozumieniem przyjęto jego decyzję o zakończeniu udziału w Sześciodniówce.

Czwartego dnia 69 International Six Days Enduro swój udział w imprezie zakończył Wiktor Iwański. Najpierw szybował w plenerze, a przy lądowaniu mocno stłukł nadgarstek. To było na początek. Po kilkudziesięciu kilometrach czekała go druga przygoda – skręcenie nogi. I tak oto z szóstki naszych rodaków rywalizujących o World Trophy zostało trio – Marek Dąbrowski, Maciej Wróbel i Jacek Czachor. Jechali już tylko po wyniki indywidualne, bo szans na awans zespołu do czołówki imprezy nie było żadnych.

Bohaterem tamtej Sześciodniówki został od tego dnia reprezentant Włoch w kategorii World Trophy Tullio Pellegrinelli. Do mety czwartego dnia dotarł z kontuzją obojczyka. Ze złamanym obojczykiem przejechał piąty i szósty dzień ISDE walnie przyczyniając się do zdobycia przez ekipę Italii pucharu World Trophy!

W piątym dniu Six Days Polacy jechali właściwie ku polepszeniu własnych lokat w klasach, stąd nie dziwi piętnasta lokata naszej pozostałej w rywalizacji trójki w kategorii World Trophy. Były problemy z awariami ( niemal seryjnymi) ogumienia, ale obyło się bez spóźnień.

Szósty Dzień 69 Sześciodniówki Motocyklowej to stu dziesięciokilometrowa dojazdówka i finałowy motocross. Były to wyścigi po płaskiej łące z kilkoma niewysoki przeszkodami. Ta sytuacja dziwiła nieco w Stanach, gdzie praktycznie w każdej wsi jest profesjonalny tor motocrossowy, a Amerykanie zaliczają się do potęg w tym sporcie. Marek Dąbrowski w wyścigu swojej grupy był trzeci. Maciej Wróbel w biegu ” małych ” czterosuwów zamknął pierwszą dziesiątkę. Podobnie Jacek Czachor w klasie 4T 500.

69 International Six Days Enduro przyniosła, w kontekście sukcesu z Assen, w polskim obozie zimny, a nawet bardzo zimny prysznic. Tylko połowa składu dojechała do mety lądując na piętnastym miejscu w kategorii World Trophy. Srebrny Medal FIM dla Macieja Wróbla. Brązowe Medale FIM dla Marka Dąbrowskiego i Jacka Czachora. Wyniki w klasach: Marek Dąbrowski – 67 w 125; Maciej Wróbel – 15 w 4T 350; Jacek Czachor – 26 w 4T 500. Akurat tę edycję ISDE można podsumować, jako splot pechowych okoliczności dla polskiego zespołu World Trophy. Niespełniony amerykański sen…

Oszczędność organizatorów w dziedzinie ponoszonych wydatków własnych od otwarcia imprezy do jej zamknięcia nie raz przekraczała ogólnie przyjęte standardy. Ale Amerykanie przeszli samych siebie podczas ceremonii zakończenia 69 Sześciodniówki Motocyklowej Zorganizowano ją naprędce w… Pozbawionym oświetlenia i nagłośnienia namiocie. Tamże w pośpiechu i rwetesie rozdawano ” na odczepnego ” najważniejsze w tym sporcie puchary, medale i dyplomy…

TXT.Jarosław Ozdoba

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *