56 ISDT ELBA (Włochy)

Międzynarodowa Federacja Motocyklowa ( FIM ) postanowiła swego czasu, że od roku 1981 główne trofeum Sześciodniówki Motocyklowej, czyli puchar World Trophy będzie równoznaczny tytułowi Drużynowego Mistrza Świata w motocyklowych rajdach szosowo-terenowych. Zmianie uległa także nazwa imprezy. Zamiast tradycyjnego International Six Days Trial ( ISDT ) obowiązywało od 56 Sześciodniówki MotocyklowejInternational Six Days Enduro ( ISDE ). Określenie Enduro wprowadzono do oficjalnego słownictwa FIM i federacji krajowych na wniosek federacji amerykańskiej ( AMA ) zgłoszony na Kongresie Międzynarodowej Federacji Motocyklowej. Oznacza ono w uproszczeniu wytrzymałość, niezawodność. Określenie Enduro zastąpiło dotychczas stosowane ” rajdy szosowo-terenowe ” lub ” rajdy szybkie „. Natomiast słowo Trial zostało przypisane motocyklowym rajdom obserwowanym.

Organizacji 56 ISDE podjęła się Włoska Federacja Motocyklowa ( FIM ) we współpracy z Włoskim Narodowym Komitetem Olimpijskim ( CONI ). Miejscem zawodów przeprowadzonych w terminie od piątego do dziesiątego października 1981 roku była położona pomiędzy Korsyką a ” Włoskim Butem ” – związana swego czasu z pobytem na niej Cesarza Francji Napoleona – Wyspa Elba.Gospodarze przygotowali imprezę pod siebie bowiem brakowało im przez kilka ostatnich sześciodniówek sukcesu a więc teraz postanowili sięgać po zwycięstwo tak potrzebne ich federacji a przede wszystkim przemysłowi.

ISDE 1981 Ryszard Gancewski PL Simson GS 125

ISDE 1981 Ryszard Gancewski PL Simson GS 125


Włosi przygotowali raczej łatwe trasy prowadzące w większości drogami polnymi, szutrowymi i asfaltowymi. Bardzo mało było leśnych szlaków, czy stricte terenowych odcinków, choć zdarzały się kamieniste szlaki. Tam dość często trafiały się zawodnikom awarie ogumienia, w tym także i naszym. Aby tradycji Six Days, choć w pewnym stopniu, stało się zadość, czwartego i piątego dnia imprezy motocykliści jeździli po zboczu góry Monte Capanne (1090m), gdzie musieli się zmierzyć ze stromymi dróżkami dla górskich kozic. Owe szlaki graniczyły ze sporymi rozpadlinami, więc jazda po nich wymagała także dużego zasobu wytrzymałości i odporności nerwowej.Tam też wydarzył się przykry wypadek całej imprezy kiedy jeden zawodnik z Austrii spadł w przepaść na szczęście po obijany zawodnik zatrzymał się na krzakach.

Próby Szybkości Terenowej, które każdego dnia Six Days powinny być inne lub poprowadzone w zmienionej konfiguracji, albo w odwrotnym kierunku jazdy, na Elbie podczas 56 Sześciodniówki Motocyklowej były każdego dnia takie same, umiejscowione w tym samym miejscu. Nic zatem dziwnego, że mający doskonale wytrenowaną tę próbę crossową Włosi bili tam na kilka długości pozostałych konkurentów. Odnoszono wrażenie, że Azzuri nawet z zawiązanymi oczami osiągali by tam znakomite czasy druzgocące czołówkę.Wielką role odegrało też zaskoczenie czyli pierwszy etap na którym Włosi zdobyli znaczną przewagę punktową  nad najgroźniejszymi rywalami w zespole Trophy w której pierwsze miejsce równocześnie było z uzyskaniem tytułu mistrza świata w Srebrnej wazie a także w pozostałych obu klasyfikacjach klubowej i fabrycznej.

Trasy Sześciodniówki także nader odpowiadały gospodarzom. O ich umiarkowanym stopniu trudności była już mowa wcześniej. Pomimo dobrej pogody przez całe sześć dni trwania imprezy obowiązywały czasy przejazdu w wariancie ” B „, które były bardzo ” luźne „, co pozwalało na duże na dróbki czasowe przed Punktami Kontroli Czasu – nawet do kilkudziesięciu minut! Motocykliści po przejechaniu 300 kilometrów wycierali swoje motocykle ściereczką z kurzu a przecież poprzednio na każdym PKC trzeba było umyć koła łańcuch i inne części motocykla z błota i mułu.
Ideą rozegrania przez Włochów 56 Six Days z wyłączną korzyścią dla siebie był atak przez zaskoczenie. Łatwa trasa i czasy ” B ” ( naprawdę trzeba było się starać lub mieć gigantycznego pecha by spóźnić się na PKC lub metę etapu ) spychały ten element rywalizacji na drugi plan. Ton w walce nadawały wyniki osiągane przez zawodników na próbach crossowych, wygrywanych z druzgocącą przewagą przez gospodarzy, co jednak wypaczyło prawdziwą ideę rozgrywania Sześciodniówki Motocyklowej, czyli na całej trasie i na próbach.

Po Badaniu Technicznym przed rozpoczęciem imprezy do zamkniętego Parku Maszyn wprowadzono 346 motocykli. Po szóstym etapie w Parc Ferme doliczono się 317 maszyn. Czyli w ciągu całej Sześciodniówki Motocyklowej wycofało się z rywalizacji zaledwie d w u d z i e s t u d z i e w i ę c i u ( liczbowo: 29 ) zawodników! Jak na tamte czasy to ewenement, biorąc pod uwagę ówczesny poziom techniczny i technologiczny sprzętu na jakim startowano w Sześciodniówkach Motocyklowych.Gospodarze 56 sześciodniówki zaasekurowali swoich zawodników podwójnie za każdym z nich jechał  bardzo dobry zawodnik mający numer startowy dobrany aby ruszał za zawodnikiem po 1 min. ponadto co najmniej za każdym zawodnikiem jechał tak zwany krasnoludek który dysponował identycznym motocyklem jak zawodnik. Mimo wszystko po pietach deptali zawodnicy z RFN i CSRS nasi południowi sąsiedzi mieli jednak pecha zawodnik Emil Cunderlik na piątym etapie zawodów miał problemy z nowym modelem Jawy Enduro i szóstego dnia nie stanął do zawodów co spowodowało spadek drużyny CSRS z 3 miejsca na 10 pozycje w World Trophy. Natomiast znakomicie jechali zawodnicy za oceanu zawodnicy z USA którym brak jest ostatecznego szlifu by mogli zagrozić najlepszym z najlepszych na świecie tak twierdzi trener kadry narodowej trener pan Mirosław Malec.

W tej edycji International Six Days Enduro Polacy nie wystawili zespołu w najważniejszej kategorii imprezy – World Trophy. Nieoczekiwane kontuzje i inne komplikacje różnej zresztą natury – czasy w naszym kraju były wówczas raczej trudne i mało stabilne – wyeliminowały praktycznie tuż przed startem kilku potencjalnych reprezentantów. Już na miejscu imprezy na skutek odnowienia kontuzji przed inauguracją Six Days musiał dać za wygraną, rezygnując ze startu, nasz najlepszy ówczesny zawodnik Stanisław Olszewski

W 56 Sześciodniówce Motocyklowej na Elbie jechały zatem dwa polskie zespoły – Silver Vase i trzyosobowy PZM Warszawa w kategorii klubowej.

W Srebrnej Wazie wystartowali:
Zbigniew Kłujszo ( GAMK Budowlani Gdańsk ) – Simson GS 80
Ryszard Gancewski ( GAMK Budowlani Gdańsk ) – Simson GS 125
Krzysztof Serwin ( FKS Avia Świdnik ) – Simson GS 125
Zbigniew Banasik ( MKS Korona Kielce ) – Jawa Enduro 500

Ten kwartet osiągnął w ostatecznym rozrachunku 56 ISDE dziesiątą lokatę w rywalizacji o Silver Vase. Niby niedosyt, bo w przeszłości bywało lepiej… Trzeba też mieć na uwadze to, że Simsony i Jaway polskich zawodników były w zasadzie motocyklami w specyfikacji fabrycznej, to jednak różniły się jakością i osiągami od pojazdów używanych przez reprezentantów NRD i CSRS. Poza tym motocykle będące w dyspozycji Polaków były jednak nieco cięższe i wolniejsze od tych posiadanych przez konkurencję, a więc siłą rzeczy nasi oddawali pola na próbach crossowych, które na tej Sześciodniówce były akurat decydującym czynnikiem powodzenia. Wyjątkowego pecha miał na tej Six Days ambitny przecież Zbigniew Banasik. Jak nie awaria ogumienia ( wówczas powszechnie stosowanego dętkowego ), to coś się działo z zespołem napędowym jego Jawy Enduro
Po raz kolejny w historii jego startów w Sześciodniówkach Motocyklowych dzielnego Zbigniewa Kłujszo trapiły kłopoty zdrowotne.

Przez pierwsze dwa dni nasz sympatyczny „ Kłujszejko ” walczył z grypą i gorączką, ale nie dał za wygraną! Świetnie na tej Sześciodniówce wypadł duet: Ryszard Gancewski i Krzysztof Serwin. Obaj błyszczeli w czołówce swojej klasy, dobrze wypadli podczas finałowych wyścigów szóstego dnia zajmując wraz ze Zbigniewem Kłujszo czołowe miejsca w swych grupach i klasach.

Z kolei polski zespół klubowy PZM Warszawa reprezentowany przez Waltera Stępińskiego ( Automobilklub Opolski – Grodków ) – Jawa Enduro 250; Ryszarda Augustyna ( Kielecki Klub Motorowy ) – Jawa Enduro 175
Leszka Sasa ( SKM Warszawa ) – Jawa Enduro 500 zajął dwudzieste pierwsze miejsce w klasyfikacji klubów. Było by może trochę lepiej w końcowej tabeli, gdyby nie konieczność wykonania w piątek na trasie średniego remontu silnika Jawy 500 Leszka Sasa. Wpadło sześć minut spóźnienia ponad założony przez organizatorów limit, co w przeliczeniu na punkty karne daje liczbę 360.Wydaje się ze najsłabszą stroną Polskich motocyklistów jest skuteczna jazda na próbie motocrossowej mimo to że są dobrymi zawodnikami i w tej dziedzinie sportu.Walter Stępiński otwarcie powiedział ze inaczej się jedzie z rywalami na trasie a inaczej kiedy musisz sobie samemu dyktować tępo i walczyć z czasem.

Wszyscy polscy motocykliści, którzy stanęli na starcie 56 International Six Days Enduro zjawili się na mecie imprezy, co krzepi. Nasi zawodnicy zainkasowali w 1981 roku pokaźną kolekcję Medali FIM przyznawanych za odpowiednio procentowo małe straty do zwycięzcy danej klasy. Wybita jest na nich dewiza Międzynarodowej Federacji Motocyklowej: ” Za Męstwo i Wiedzę „. Złote Medale FIM podczas 56 Sześciodniówki Motocyklowej zdobyli: Zbigniew Kłujszo, Krzysztof Serwin, Ryszard Gancewski i Ryszard Augustyn. Zbigniew Banasik, Walter Stępiński i Leszek Sas odebrali Srebrne Medale FIM. Ani jednego Brązowo Medalu FIM!

56 Sześciodniówka Motocyklowa praktycznie należała do gospodarzy. Włosi zdobyli główne trofea imprezy – World Trophy i Silver Vase. Wygrali też klasyfikacje: klubową ( Italia I ) i fabryczną ( Fantic Motor ). Byli też najlepsi w klasach – 80 1.Edi Orioli 2. Mario Milani 3.Piero Gagni…. 12.Zbigniew Kłujszo

w klasie 125 1.Gualtiero Brissoni 2.Andrea Morinani 3.Paolo Marioni 11. Krzysztof Serwin 16.Ryszard Gancewski

w klasie 175cm 1.Klaus Kreutz RFN 2.Renato Pegurri 3.Luigi Medarda 22.Ryszard Augustyn

klasa 250cm  1.Alessandro Gritti 2.Heinz Konigandner 3. Bernd von Zitzewitz 64.Walter Stępinski ; klasa 500cm 1.Gugliermo Andreini 2.Gerard Rond 3.Walter Pohlenz 71.Zbigniew Banasik 72.leszek Sas

Jedynie w dwóch klasach Azzurich pokonali Stranieri. W 175 zwyciężył Klaus Kreutz z RFN, a w Powyżej 500 najlepszy był Holender Gerrit Wolsink.

Elba przyniosła jednak kilka wartościowych doświadczeń które będą z pewnością owocowały w następnych latach.Najważniejszym z nich jest sprawdzenie się współpracy z fabrykami Jawy i Simsona bez której by nasi zawodnicy nie byli w gronie walczących o mistrzostwo świata.

Trener polskiej kadry narodowej w rajdach Enduro Mirosław Malec znany powszechnie ze swego wrodzonego i promieniującego na otoczenie narzekacza, tudzież bezgranicznej wiary w swoich ludzi, po Sześciodniówce na Elbie stwierdził autorytatywnie, że w 1982 roku podczas ISDE będzie ” Prawdziwa Sześciodniówka ” w Povaskiej Bystricy na terenie CSRS sam byłem świadkiem kilku rozmów na których działacze kilku narodowych federacji domagali się od Czechosłowaków za rok prawdziwej sześciodniówki aby włosi pokazali jak walczą w prawdziwej sześciodniówce i  wtedy on, Mirosław Malec, będzie wreszcie miał okazję poznać i zaprezentować prawdziwe możliwości swoich podopiecznych…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wpisz kod *